Na spornej wyspie Yeonpyeong znów słyszano strzału artylerii Korei Północnej. Mieszkańcy zostali ewakuowani. Dziś rozpoczęły się manewry flot USA i Korei Południowej. Tymczasem Korea Północna zainstalowała na granicy rakiety ziemia-ziemia.
Na należącej do Korei Płd. wyspie Yeonpyeong, ostrzelanej we wtorek przez Koreę Płn., słyszano artylerię, jednak na wyspę nie spadły żadne pociski - poinformowała południowokoreańska armia. Odgłosy strzałów słyszano z terenów północnokoreańskiej bazy wojskowej na północ od spornej granicy morskiej między obiema Koreami - powiedział przedstawiciel Połączonych Szefów Sztabów Korei Południowej, prosząc o anonimowość.
Odgłosy artylerii dotarły do Yeonpyeong ok. godz. 11 rano czasu miejscowego. Krótko potem władze w publicznym oświadczeniu nakazały mieszkańcom wyspy - w tym urzędnikom i dziennikarzom - by udali się do schronów. Nakaz ewakuacji odwołano po niecałej godzinie, ok. 11.55. Korea Płn. chroni się rakietami
Tymczasem Korea Północna umieściła pociski rakietowe ziemia-ziemia na wyrzutniach na Morzu Żółtym, ostrzegła przy tym, że odpowie na jakiekolwiek przypadki naruszenia jej wód terytorialnych - podał Reuters, powołując się na agencje informacyjne obu Korei. Powołując się na źródła w południowokoreańskim rządzie, tamtejsza agencja Yonhap doniosła również, że Korea Północna przemieściła swoje rakiety ziemia-powietrze bliżej obszarów położonych przy granicy z południowym sąsiadem.
Korea Północna zapowiedziała, że na wszelkie przypadki wtargnięcia na jej wody terytorialne odpowie atakiem. - Zadamy brutalny militarny cios w odpowiedzi na jakąkolwiek prowokację, która naruszy nasze wody terytorialne - podała państwowa KCNA.
Wiadomości te nadeszły krótko po rozpoczęciu wspólnych manewrów morskich Korei Południowej i USA na wodach Morza Żółtego, w pobliżu spornej granicy morskiej między obiema Koreami, ok. 150 km na południe od południowokoreańskiej stolicy, Seulu.
Manewry USA-Korea Płd.
Nad ranem rozpoczęły się 4-dniowe manewry morskie sił powietrznych i marynarki wojennej USA i Korei Płd. na Morzu Żółtym - podał rzecznik południowokoreańskich sił zbrojnych w Seulu. Ćwiczenia mają być wyraźnym sygnałem dla Korei Płn. Ćwiczenia odbywają się w pobliżu spornej granicy morskiej między obiema Koreami, ok. 150 km na południe od południowokoreańskiej stolicy, Seulu.
Wraz z południowokoreańską marynarką wojenną Amerykanie będą ćwiczyć obronę przeciwlotniczą i gotowość do odparcia ataku na wodzie. W manewrach udział weźmie amerykański lotniskowiec USS "George Washington". Na jego pokładzie znajduje się 75 samolotów bojowych i ponad 6 tysięcy członków załogi.
Korea Płn. skrytykowała ćwiczenia, określając je mianem prowokacji, i zagroziła ich nieobliczalnymi skutkami. Chiny wyraziły "zaniepokojenie" z powodu narastającego napięcia w regionie i ostrzegła przed przeprowadzaniem działań wojskowych w pobliżu ich wybrzeży. Armia amerykańska zapewniła, że ćwiczenia były zaplanowane na długo przez północnokoreańskim atakiem, oraz że nie są skierowane przeciw Chinom.- Od lat jesteśmy aktywni na wodach Półwyspu Koreańskiego - powiedział rzecznik Pentagonu, kapitan Darryn James.
Szykują się na dalsze prowokacje
Prezydent Korei Płd. Li Miung Bak przykazał swoim ministrom i doradcom, by byli gotowi na dalsze prowokacje ze strony Korei Płn. podczas manewrów. - Możliwe, że Korea Płn. posunie się do nieprzewidzianych działań, dlatego proszę was o przygotowanie się na nie poprzez współpracę z połączonymi siłami Korei Płd. i USA - powiedział.
Amerykańsko-południowokoreańskie ćwiczenia mają być odpowiedzią na wtorkowy ostrzał wyspy Yeonpyeong na Morzu Żółtym przez artylerię Korei Północnej. W następstwie ataku zginęły cztery osoby. gazeta.pl
|