- To jest interwencja militarna, która nie ma prowadzić do okupacji terenu Libii. Jest to środek do ochrony Libijczyków, który pomoże im przejść tę drogę do wolności – oświadczył Francois Baroin.
- Unia Europejska jest gotowa do wdrożenia przyjętej w czwartek w nocy rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ ws. Libii - oświadczyli wspólnie przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy i szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton. Oczekuje się teraz ataków rakietowych na libijską obronę przeciwlotniczą i bazy wojskowe. Anonimowe źródła w administracji USA mówią o planach bombardowania czołgów i artylerii Kaddafiego. Atak rozpocznie się prawdopodobnie z okrętów państw NATO na Morzu Śródziemnym
onet('adsGet1','main3-box');onet('adsGet2');onet('slotTest','3');
USA i państwom europejskim zależy na udziale w tej zbrojnej interwencji krajów arabskich, które wcześniej wzywały do wprowadzenia nad Libią strefy zakazu lotów.
- Z zadowoleniem witamy rezolucję 1973 przyjętą dziś przez Radę Bezpieczeństwa ONZ - oświadczyli politycy UE. Zapewnili, że "Unia Europejska jest gotowa do wdrożenia tej rezolucji w ramach swych kompetencji i mandatu".
Zdaniem unijnych polityków, przyjęta rezolucja 1973 stanowi "jasną podstawę prawną dla członków społeczności międzynarodowej w celu zapewnienia ochrony ludności cywilnej".
Ashton i Van Rompuy podkreśli jednocześnie ważną rolę Ligi Arabskiej i partnerów z krajów arabskich. - Musimy zapewnić, że nadal będziemy ściśle współpracować wspólnie z ONZ, Ligą Arabską, Unią Afrykańską i innymi międzynarodowymi partnerami (by ustalić - PAP), w jaki sposób możemy przyczynić się jak najszybciej do realizacji decyzji Rady Bezpieczeństwa - oświadczyli.
Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła w czwartek wieczorem rezolucję 1973 w sprawie zamknięcia przestrzeni powietrznej nad Libią.
Rezolucja RB zezwala na podjęcie "wszelkich koniecznych środków" mających na celu ochronę ludności cywilnej przed atakami sił zbrojnych wiernych libijskiemu przywódcy, Muammarowi Kadafiemu.
Głosowanie odbyło się w czwartek wieczorem. Pięć państw: Rosja, Chiny, Niemcy, Indie i Brazylia wstrzymało się od głosu. Dwa pierwsze z nich to stali członkowie Rady Bezpieczeństwa z prawem weta.
Jak donosi PAP
Oczekuje się, że do akcji militarnej może dojść w ciągu najbliższych kilku godzin. Obserwatorzy podkreślają, że czas nagli, gdyż siły Kaddafiego znajdują się już pod Bengazi, drugim co do wielkości mieście Libii, które od kilku tygodni znajduje się w rękach powstańców.
Wojska reżimowe odbiły w ostatnich dniach kilka mniejszych miast zdobytych poprzednio przez rebeliantów. Kaddafi zaoferował pobłażliwie potraktowanie tych obrońców Bengazi, którzy złożą broń, ale ostrzegł, że w stosunku do innych będzie "bez litości".
Poparcie interwencji w Libii przez USA oznacza zwrot w dotychczasowej polityce administracji prezydenta Obamy wobec libijskiego powstania.
Gabinet Obamy przez dłuższy był niechętny podejmowaniu akcji zbrojnej, choć podkreślano cały czas, że "nie wyklucza żadnych opcji", z siłową włącznie. Komentując taką opcję Pentagon kładł nacisk na związane z tym duże ryzyko.
Ostatecznie jednak przeważyły argumenty, że utrzymanie się Kaddafiego przy władzy po krwawym stłumieniu powstania będzie niebezpieczne dla USA i całego Zachodu. Zdaniem ekspertów, Kaddafi może powrócić do sponsorowania terroryzmu.
"Jeżeli Kaddafi zostanie, wyrządzi straszne rzeczy Libii i jej sąsiadom. To leży w jego charakterze" - powiedziała sekretarz stanu Hillary Clinton w czwartek w czasie wizyty w Tunezji.
Oczekuje się teraz ataków rakietowych na libijską obronę przeciwlotniczą i bazy wojskowe. Anonimowe źródła w administracji USA mówią o planach bombardowania czołgów i artylerii Kaddafiego. Atak rozpocznie się prawdopodobnie z okrętów państw NATO na Morzu Śródziemnym.
USA i państwom europejskim zależy na udziale w tej zbrojnej interwencji krajów arabskich, które wcześniej wzywały do wprowadzenia nad Libią strefy zakazu lotów.
Z Waszyngtonu Tomasz Zalewski
Włochy udostępnią swoje bazy lotnicze siłom NATO, które mają zablokować przestrzeń powietrzną nad Libią - poinformowały w czwartek wieczorem źródła rządowe.
putBan(34);
Baza lotnicza w Signorella na Sycylii, która dostarcza wsparcia logistycznego Szóstej Flocie Stanów Zjednoczonych jest jedną z najbliżej położonych baz NATO względem Libii i może zostać wykorzystana podczas wszelkich operacji wojskowych.
"To korzystny rozwój sytuacji" - powiedział agencji Reutera anonimowy przedstawiciel włoskiego rządu kilka minut po przyjęciu przez Radę Bezpieczeństwa ONZ rezolucji zezwalającej faktycznie na podjęcie kroków militarnych przeciw przywódcy Libii, Muammarowi Kadafiemu w obronie ludności cywilnej.(PAP)
Minister spraw zagranicznych Niemiec, Guido Westerwelle poinformował w czwartek w nocy, że niemieccy żołnierze nie wezmą udziału w operacji militarnej w Libii.
putBan(34);
Niemcy podkreślają jednak, że decyzja o nieuczestniczeniu ich sił zbrojnych w interwencji w Libii nie zmienia ich opinii, że libijski przywódca
Muammar Kadafi musi zaprzestać walki ze swym własnym ludem.
Niemiecki MSZ poinformował, że Berlin widzi "znaczące ryzyko" w przyjętej przez Radę Bezpieczeństwa rezolucji, która zezwala na zablokowanie przestrzeni powietrznej na Libią i podjęcie "wszelkich środków" w celu obrony libijskiej ludności cywilnej, co de facto oznacza zgodę RB ONZ na operację wojskową.
Niemcy wstrzymały się od głosu podczas głosowania RB ONZ nad rezolucją w sprawie zablokowania przestrzeni powietrznej nad Libią.
Berlin uważa operację przeciw Kadafiemu za "ryzykowną".
Źródło: PAP
ibia skrytykowała przyjęcie przez Radę Bezpieczeństwa ONZ rezolucji, która ustanawia strefę zakazu lotów nad tym krajem, umożliwiając akcję przeciwko libijskim samolotom i bombardowanie lotnicze pozycji wojsk rządowych. Według libijskich władz, rezolucja "zagraża jedności kraju" i jest równoznaczna z wezwaniem Libijczyków do wzajemnego zabijania się. Według agencji Reuters ataki przeciwko siłom Kaddafiego mogą nastąpić "wkrótce". Na razie kolejne kraje deklarują, czy wezmą udział w ewentualnej interwencji wojskowej. Rzecznik francuskiego rządu Francois Baroin. oświadczył, że ataki przeciwko siłom Muammara Kadafiego, które walczą z antyrządowymi powstańcami, mają nastąpić "wkrótce", a nawet "za kilka godzin". - Francuzi wezmą w nich udział - dodał rzecznik. Polskie samoloty prawdopodobnie nie wezmą udziału w akcji - mówił w TOK FM szef MON, Bogdan Klich.
Kaddafi: Nie będzie litości
Tymczasem w Bengazi, głównym bastionie libijskiej opozycji, informacja o przyjęciu rezolucji Rady Bezpieczeństwa wywołała szał radości. Mieszkańcy tłumnie wylegli na ulice i skandowali "Allah jest wielki!", rebelianci strzelali zaś w powietrze i odpalali race. Radość mieszkańców Bengazi jest z pewnością przyćmiona świadomością, że u wrót miasta stoją wojska Muammara Kaddafiego, które we każdej chwili mogą rozpocząć ostateczny szturm. Kaddafi wezwał rebeliantów do porzucenia broni. W specjalnym radiowym przemówieniu skierowanym do mieszkańców miasta zapewnił, że czeka ich za to "ochrona i bezpieczeństwo". Ci, którzy tego nie zrobią, zostaną uznani za zdrajców. - Nie będzie litości - mówił dyktator.
Jakie możliwości daje rezolucja Rady Bezpieczeństwa?
Rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ, która ustanowiła strefę zakazu lotów nad Libią, wyklucza wprowadzenie do tego kraju sił okupacyjnych. Może natomiast zostać użyta siła wobec libijskiego lotnictwa, jeśli będzie atakowało ludność cywilną. Bombardowanie libijskich lotnisk i baz lotniczych może się zacząć już w ciągu najbliższych godzin. Rezolucja zawiera żądanie, by pułkownik Kaddafi natychmiast ogłosił zawieszenie broni. Dokument pozwala także na obronę niektórych libijskich terenów przez kraje arabskie oraz inne państwa. Wszystko musi się jednak odbywać przy współpracy z ONZ. Rezolucja rozszerza też sankcje nałożone na Libię, zaostrza również embargo na dostawy broni. Nakazuje zamrożenie aktywów siedmiu kolejnych osób fizycznych oraz pięciu - prawnych, w tym ważnych libijskich firm.
UE: Teraz czas na działanie
Unia Europejska jest zadowolona z ustanowienia przez ONZ strefy zakazu lotów nad Libią, a szef europarlamentu podkreśla, że teraz przyszedł czas na działanie. We wspólnym oświadczeniu, przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy i szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton napisali, że zdecydowanie popierają żądanie całkowitego zaprzestania używania przemocy w Libii i i atakowania ludności cywilnej. "Unia Europejska jest gotowa do wdrożenia rezolucji ONZ w ramach swojego mandatu i swoich kompetencji" - oświadczyli Van Rompuy i Ashton. Ponowili też apel do Muammara Kaddafiego o oddanie władzy. W osobnym oświadczeniu, przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek napisał, że odczuwa ulgę i radość z faktu, iż ONZ uzgodniło podjęcie działań przeciwko reżimowi Muammra Kaddafiego. - Na taką decyzję był najwyższy czas. Jestem zadowolony, że społeczność międzynarodowa wreszcie podjęła konkretne działania, aby powstrzymać Kaddafiego od zabijania swoich rodaków - oświadczył Jerzy Buzek.
Francja gotowa do działania
Francja jest gotowa do jak najszybszego podjęcia działań wojskowych w celu zatrzymania ofensywy armii Kaddafiego. Takie oświadczenie złożył w siedzibie Organizacji Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku francuski minister spraw zagranicznych Alain Juppe. Szef francuskiej dyplomacji brakł udział w debacie Rady Bezpieczeństwa nad rezolucją ustanawiającą strefę zakazu lotów nad Libią. W przerwie obrad Rady minister Juppe powiedział dziennikarzom, że Francja jest gotowa, by wprowadzić w życie rezolucję Rady Bezpieczeństwa. "Pracujemy wspólnie z naszymi brytyjskimi przyjaciółmi, a także w kontakcie z krajami arabskimi i Amerykanami. Na razie jednak nie mogę nic więcej na ten temat powiedzieć" - oświadczył Alain Juppe. Dodał, że rezolucję Rady Bezpieczeństwa będzie można zastosować w praktyce bardzo szybko. Szef francuskiej dyplomacji wykluczył natomiast jakąkolwiek ziemną operację wojskową przeciwko reżimowi Kaddafiego.
Niemcy Libii nie zaatakują
Niemieccy żołnierze nie wezmą udziału w wojskowej operacji przeciwko Libii - oświadczył minister spraw zagranicznych Niemiec Guido Westerwelle. Ambasador Niemiec przy ONZ wstrzymał się od głosu podczas głosowania w Radzie Bezpieczeństwa nad rezolucją ustanawiającą strefę zakazu lotów nad Libią. Rezolucja została przyjęta, bo mimo iż oprócz Niemiec nie poparły jej także Chiny, Rosja, Indie i Brazylia, to nikt nie głosował przeciw, poparło ją zaś 10 członków Rady. Minister Westerwelle wyraził zadowolenie z faktu, że rezolucja zaostrza sankcje wobec reżimu Muammara Kaddafiego. Jest jednak sceptyczny wobec podejmowania akcji militarnej. Jego zdaniem, jest ona obarczona zbyt dużym ryzykiem i wiąże się ze zbyt wieloma niebezpieczeństwami - dlatego niemiecka armia nie będzie w niej uczestniczyła. Guido Westerwelle podkreślił jednocześnie, że Niemcy nadal domagają się ustąpienia Kaddafiego i pociągnięcia go do odpowiedzialności za jego zbrodnie.
gazeta.pl
_____________________________________-
Ciekawością jest moment ogłoszenia rezolucji. Wydarzenia w Japonii przyćmiły doniesienia z Libii. Moment ten został wykorzystany przez Kadaffiego do odbicia głównych miast, punktów oporu zajętych przez powstańców.Rezolucja została podjęta w momencie ponoszenia zwycięstwa przez wojska Kadaffiego.
Mechanizm wojny jest brudny, ale łatwy do przewidzenia. (ap)