- Libia stawi czoło agresji krzyżowców - zagroził w przemówieniu libijski przywódca Muammar Kaddafi. Wezwał mieszkańców krajów arabskich, Afryki, Ameryki Łacińskiej i Azji do przyłączenia się do narodu libijskiego w walce z wrogiem.
Kadafi zagroził atakiem na cele "cywilne i wojskowe" w basenie Morza Śródziemnego. Według niego, państwa położone nad Morzem Śródziemnym i na północy Afryki stały się areną wojny, a ich interesy będą odtąd zagrożone. Zapowiedział, że otworzy sklepy w celu uzbrojenia ludzi we "wszelkie rodzaje broni", by bronili "niepodległości, jedności i honoru" Libii oraz by bronili się przed "kolonialną" agresją.
Zaapelował też do mieszkańców krajów arabskich i muzułmańskich, państw Afryki, Ameryki Łacińskiej i Azji o poparcie "heroicznego narodu libijskiego" w walce z wrogiem. Jak dodał, takie poparcie zwiększy "siłę, trwałość i jedność" Libijczyków.
W ramach międzynarodowej operacji militarnej pod kierownictwem USA przeciwko siłom Kadafiego amerykańskie i brytyjskie okręty odpaliły pociski rakietowe na Libię. Pentagon podał, że wystrzelono w sumie 112 pocisków na ponad 20 celów. Interwencja w Libii. Wojska koalicji uderzyły na siły Kaddafiego Rozpoczęła się interwencja wojsk państw NATO w Libii. Pierwsze uderzyły francuskie myśliwce - piloci zniszczyli cztery libijskie czołgi. Niedługo potem z morza uderzyli Amerykanie i Brytyjczycy- z okrętów wojennych wystrzelono w cele w Libii ponad 110 rakiet. Do akcji weszli też Brytyjczycy i Kanadyjczycy. Francja jest gotowa do rozpoczęcia działań wojskowych przeciwko Libii - ogłosił prezydent Francji Nicolas Sarkozy tuż po szczycie UE-USA-państwa arabskie, na którym zapadła decyzja o interwencji. - Pozostając w zgodzie z naszymi partnerami, postanowiliśmy, że nasze wojska sprzeciwią się wszelkiej agresji ze strony pułkownika Kaddafiego - oświadczył. Niedługo później francuskie samoloty uderzyły na libijską armię. W pierwszym ataku zniszczyły m.in. cztery czołgi. - Nasze samoloty już teraz przeszkadzają w działaniach sił Kaddafiego - mówił Sarkozy. Użyjemy wszelkich niezbędnych środków, zwłaszcza wojskowych, aby ustalenia Rady Bezpieczeństwa ONZ były przestrzegane. Nasze siły lotnicze będą się przeciwstawiać wszelkiej agresji sił powietrznych pułkownika Kaddafiego przeciwko mieszkańcom Bengazi - powiedział prezydent Francji. Dodał, że kraje Europy mają obowiązek "odpowiedzieć na wezwanie krajów arabskich". Podkreślił, że nie chodzi o narzucenie czegokolwiek narodowi libijskiemu, ale ze względu na "międzynarodowe sumienie", a interwencja odbywa się we współpracy z krajami arabskimi, "aby obronić ludzi przed działaniem reżimu, który morduje własny naród".
Waszyngton atakuje: US Navy uderza w libijskie cele
Krótko po Francuzach uderzyli Amerykanie, którzy do tej pory utrzymywali, że skupią się na zapewnieniu bezpieczeństwa dla samolotów sojuszniczych państw. "Zapewnieniem bezpieczeństwa" okazał się atak z morza. Amerykański niszczyciel rakietowy USS Barry oraz okręty podwodne wystrzeliły w stronę instalacji libijskiej obrony przeciwlotniczej i innych celów naziemnych 112 pocisków Tomahawk - poinformował Pentagon. Trwają ataki na strategiczne cele w kraju, siły międzynarodowej koalicji uderzyły m.in. na bazę lotniczą na przedmieściach Trypolisu - podała arabska telewizja Al-Dżazira. Baza Mitiga używana jest głównie do cywilnego transportu ważnych osobistości. Według Pentagonu rakiety trafiły w cele w 20 miejscach. Bomby spadły m.in. na wyrzutnie rakiet ziemia-powietrze.
Amerykańskie dowództwo zapowiada, że ataki z powietrza (i morza - red.) to pierwsza faza wielofazowej operacji. Prezydent USA, Barack Obama, powiedział na konferencji w Brazylii, gdzie przebywał z wizytą, że społeczność międzynarodowa nie może "stać z założonymi rękami, gdy tyran mówi własnym obywatelom, że nie będzie litości". Tymczasem libijska telewizja państwowa nazwała koalicję państw Zachodu "krzyżowcami". Reżimowa telewizja koncentruje się na informacjach o bombardowaniu terenów cywilnych w stolicy. "Do ofiar w Trypolisie pędzą karetki" - informuje. - Rejon M. Śródziemnego zamienił się w pole bitwy. Interesy państw Afryki Północnej są zagrożone - oświadczył w telewizji Muammar Kaddafi.
Koncentracja samolotów bojowych na lotniskach blisko Libii
Zachód koncentruje siły na lotniskach w bezpośrednim sąsiedztwie Libii. Do amerykańskich baz we włoskiej Sigonelli na Sycylii przyleciało już sześć duńskich F-16. Sześć CF-18 kanadyjskich sił powietrznych wylądowało w porcie lotniczym Prestwick na południe od szkockiego Glasgow, gdzie uzupełnią paliwo potrzebne do dalszej drogi. Myśliwce F-18 ma przysłać Hiszpania, do sił skierowanych do interwencji mają też dołączyć belgijskie F-16.
Jak podaje "Le Monde", francuski lotniskowiec "Charles de Gaulle" ma w niedzielę wyruszyć z Tulonu w kierunku Libii. Z kolei kanadyjski premier Stephen Harper powiedział, że operacje powietrzne sił koalicji rozpoczną się "niedługo". Potwierdził, że wezmą w nich udział kanadyjskie samoloty. Według Harpera wokół libijskich wód zostanie stworzona blokada morska.
Według brytyjskiego "Guardiana" po krwawych walkach, w których zginęły "dziesiątki cywilów i bojowników", siły rebeliantów wyparły dziś w ciągu dnia wojska Kaddafiego z nieformalnej stolicy opozycji, Bengazi. Jak donosił reporter "Guardiana", wśród sił opozycji nastroje nie były dobre - wojska Kaddafiego poważnie zagroziły miastu. Francuzi uderzyli pierwsi. Po nich Amerykanie
W sobotę, tuż przed rozpoczęciem szczytu w Paryżu, nieoficjalne źródło dyplomatyczne ze stolicy Francji podało, że mocarstwa mogą rozpocząć uderzenia militarne na wybrane cele w Libii jeszcze tego samego dnia zaraz po zakończeniu nadzwyczajnego spotkania. Według tego samego źródła, w pierwszych atakach lotniczych na bazy Kaddafiego miały wziąć udział Francja, Wielka Brytania, Kanada i Norwegia, później do operacji mają dołączyć Stany Zjednoczone, a potem państwa arabskie. Informacje o uderzeniu wojsk amerykańskich przeczą jednak tym ustaleniom. Wcześniej USA twierdziły, że amerykańska marynarka i lotnictwo nie wezmą udziału w pierwszej fazie operacji w Libii. W ataku na Libię nie wezmą na pewno udziału wojska polskie. Premier Wielkiej Brytanii: "Czas przejść do czynów"
Zaraz po szczycie w Paryżu brytyjski premier David Cameron oświadczył, że nadszedł czas, by w Libii "przejść do czynów", aby zapobiec kolejnym ofiarom wśród ludności cywilnej. - To sam (Muammar) Kadafi tego chciał. On okłamał społeczność międzynarodową, obiecał zawieszenie broni i złamał to zobowiązanie - mówił szef brytyjskiego rządu. Podkreślił, że Kadafi w dalszym ciągu brutalnie obchodzi się z własnymi obywatelami, dlatego nadszedł czas, by "przejść do czynów". - To musi stać się jak najszybciej, musimy zrealizować wolę ONZ, nie możemy pozwolić na dalsze mordowanie cywilów - dodał Cameron. Nicolas Sarkozy dał Muammarowi Kaddafiemu "ostatnią szansę" - libijski przywódca może powstrzymać interwencję, jeśli "natychmiast" wprowadzi zawieszenie broni. Podczas konferencji chęć udziału w operacji militarnej przeciw Kaddafiemu zapowiedziało - według źródeł dyplomatycznych - kilka innych państw, m.in. Belgia, Holandia, Dania, Norwegia, a z krajów arabskich - Katar. Rosja: Wzywamy do przerwania interwencji!Ministerstwo Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej oświadczyło, że w Moskwie z ubolewaniem przyjęto akcję zbrojną, podjętą w Libii przez szereg państw. MSZ Rosji wezwało też do jak najszybszego przerwania ognia i przemocy w tym kraju. - W Moskwie z ubolewaniem przyjęto akcję zbrojną, podjętą w Libii przez szereg krajów z powołaniem się na przyjętą w pośpiechu rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 1973 - oznajmił rzecznik MSZ Aleksandr Łukaszewicz. - Ponownie stanowczo wzywamy zarówno wszystkie libijskie strony, jak i uczestników operacji wojskowej do uczynienia wszystkiego dla niedopuszczenia do cierpień wśród ludności cywilnej, a także jak najszybszego przerwania ognia i przemocy - dodał Łukaszewicz. Rzecznik podkreślił, że Rosja "żąda podjęcia wyczerpujących kroków w celu zapewnienia bezpieczeństwa zagranicznych misji dyplomatycznych i ich personelu". - Szczególnie nalegamy na nietykalność ambasady FR w Trypolisie i rosyjskich obywateli w Libii, o czym strona rosyjska mówiła już w stosownych oświadczeniach - zaznaczył.
Żyrinowski solidarny z Kaddafim
Natomiast otwarcie w obronie libijskiego dyktatora wystąpił wiceprzewodniczący Dumy Państwowej, niższej izby rosyjskiego parlamentu, i lider lojalnej wobec Kremla nacjonalistycznej Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji (LDPR) Władimir Żyrinowski, który zaapelował do "wszystkich narodów państw muzułmańskich, w tym Iranu, Sudanu, Arabii Saudyjskiej i Turcji", o "zjednoczenie się i przejawienie solidarności z (Muammarem) Kadafim".
- Władze tych krajów powinny wspólnie wystąpić przeciwko działaniom militarnym NATO w Libii. Ważne jest, by powstrzymać to szaleństwo. Wszak następnym razem na miejscu Dżamahirii może znaleźć się dowolne państwo muzułmańskie - oznajmił Żyrinowski, cytowany przez agencję ITAR-TASS.
Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła w czwartek wieczorem rezolucję w sprawie zamknięcia przestrzeni powietrznej nad Libią. Zezwala ona na podjęcie "wszelkich koniecznych środków", mających na celu ochronę ludności cywilnej przed atakami sił zbrojnych wiernych Kadafiemu.
Rosja - podobnie jak Chiny, Niemcy, Indie i Brazylia - wstrzymała się od głosu. Rosja i Chiny to stali członkowie Rady Bezpieczeństwa, dysponujący prawem weta. gazeta.pl
|