|
symptomy wojny
|
|
Wpisany przez ap
|
|
Poniedziałek, 30 Styczeń 2012 12:21 |
|
Bez zmiany stanowiska Rosji nie ma szans na pomoc dla Syryjczyków walczących z reżimem el-Asada. Tylko, że mało kto wierzy w woltę Rosji. Aida Hussein nie ma wątpliwości, że konflikt w Syrii zmierza "w kierunku straszliwej wojny domowej". - Ludzie są odcięci od prądu, wody, leków. Syria się wykrwawia - mówiła dziennikarka w TOK FM.
Antyprezydenckie demonstracje w Syrii trwają już od 10 miesięcy. W tym czasie zginęło blisko 5,5 tys. osób. Według informacji UNICEF blisko 400 ofiar to dzieci.
W ostatnich dniach sytuacja dramatycznie się zaostrzyła. Armia Baszara el-Asada dotarła na przedmieścia Damaszku. - W tym miejscu oraz w wielu innych miastach i wsiach Syrii trwa katastrofa humanitarna. Ludzie są odcięci od prądu, wody, leków. Nie ma opatrunków dla rannych. Syria się wykrwawia - wyliczała dziennikarka Aida Hussein w Komentarzach Radia TOK FM.
Spektakularną klęskę poniosła Liga Państw Arabskich, która musiała wycofać z Syrii swoich obserwatorów. Teraz szef LPA będzie przekonywać Radę Bezpieczeństwa ONZ do podjęcia rezolucji potępiającej Asada. W projekcie rezolucji znalazły się m.in. apele o polityczne reformy w Syrii i o położenie kresu przemocy w tym kraju.
Ale trudno się spodziewać, że szefowi Ligi - Nabilowi el-Arabi - uda się przekonać Rosję do zmiany stanowiska.
To właśnie Rosja jest największym wsparciem dla Asada. Poparcie nie ogranicza się wyłącznie do deklaracji. Trzy tygodnie temu do portu w syryjskim Tartus wpłynęły rosyjskie niszczyciel rakietowy i okręt patrolowy.
- Rosja powinna zmienić stanowisko. Dziś jest już oczywiste, że ten reżim syryjski ma na koncie zbrodnie przeciwko ludzkości, że torturuje, strzela do niewinnych ludzi - mówiła Aida Hussein.
Ambasador Rosji przy ONZ powtarza, że jego kraj rezolucji nie poprze. Jest za to gotowy do włączenia się w prace nad treścią dokumentu.
"To zmierza w kierunku straszliwej wojny domowej"
Dziennikarka współpracująca z "Tygodnikiem Powszechnym" podkreśla, że Syryjczykom od początku zależało na pokojowym charakterze antyrządowych protestów. Ale jeśli nie będzie konkretnej pomocy z zewnątrz sytuacja będzie zmierzać "w kierunku straszliwej wojny domowej". - Syria jest zostawiona sama sobie - oceniła Hussein.
47-letni Baszar el-Asad, który z zawodu jest okulistą, objął władzę w czerwcu 2000 roku, po śmierci ojca. Hafeza el-Asad rządził krajem blisko 30 lat. gazeta.pl
|