Home Teraźniejszość symptomy wojny Rosja i Chiny przeciw rezolucji ONZ ws. Syrii. "Haniebne weto"

Menu użytkownika

Reklamy

Pomóż utrzymać tę stronę
Pietrek
 
Rosja i Chiny przeciw rezolucji ONZ ws. Syrii. "Haniebne weto" PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 
symptomy wojny
Wpisany przez ap   
Sobota, 04 Luty 2012 19:57

Moskwa i Pekin zawetowały projekt rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ ws. Syrii. Dokument wzywał do ustąpienia autorytarnego prezydenta Baszara el-Asada i dopuszczał możliwość interwencji zbrojnej innych państw dla zaprowadzenia pokoju. Mimo negocjacji Moskwa, która ma dobre układy z obecnymi władzami Syri, nie ustąpiła. Tymczasem reżim w Damaszku kontynuuje krwawą rozprawę z opozycją. Rano siły rządowe zaatakowały ognisko rebelii, miasto Hims.

 

Przygotowany przez państwa Ligi Arabskiej projekt rezolucji ONZ potępiał krwawą rozprawę sił wiernych władzom w Damaszku z opozycją i wzywał prezydenta Baszara el-Asada do ustąpienia. Na szczycie Rady Bezpieczeństwa ONZ w Monachium trzynaście krajów zasiadających obecnie w Radzie zagłosowało "za" dokumentem, który popierał zaproponowaną przez Ligę Arabską propozycję zakończenia konfliktu. Ale dwaj stali członkowie Rady - Chiny i Rosja - były przeciw i powtórzyły weto z 5 października.

Rosja broni reżimu Asada, bo ma w tym interes

Rosja ogłosiła wcześniej, że przygotowany przez Maroko, a popierany przez państwa zachodnie projekt rezolucji jest absolutnie nie do przyjęcia. - Możemy osiągnąć porozumienie, jeśli członkowie Rady wykażą się ''konstruktywnym podejściem". Wciąż jest szansa na stworzenie wspólnego dokumentu - mówił rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow. Kreml od lat przyjaźni się z reżimem w Damaszku, sprzedaje mu broń i dzierżawi jedyną na Morzu Śródziemnym bazę marynarki. Kilka dni temu do Tartusu przybiły dwa rosyjskie okręty wojenne, żeby "umocnić więzi przyjaźni między Rosją a Syrią".

Jednak na warunki stawiane przez Rosję nie godzili się Amerykanie. Rosja chciała przede wszystkim wprowadzić w tekst rezolucji takie zmiany, by jej przyjęcie nie umożliwiało interwencji zbrojnej w Syrii. - Rosyjskie poprawki do dokumentu ws. sankcji są nie do zaakceptowania - mówi z kolei amerykańska ambasador przy ONZ Susan Rice. Hillary Clinton mówiła później, że interwencja zbrojna w Syrii jest wykluczona.

Krwawy atak na Hims: kilkuset zabitych, kilkuset rannych

Rada Bezpieczeństwa uchwaliła w tej sytuacji tylko jedno oświadczenie niższego szczebla, dotyczące syryjskiego kryzysu. Tymczasem w Syrii od roku trwają brutalnie tłumione protesty przeciwko reżimowi prezydenta Baszara el-Asada. Dziś rano, na kilkanaście godzin przed nadzwyczajnym posiedzeniem Rady Bezpieczeństwa ONZ, podczas którego ma zostać poddany pod głosowanie projekt rezolucji w sprawie Syrii, doszło do ataku sił rządowych na centrum oporu przeciw władzy - miasto Hims.

W ostrzale zginęło kilkuset cywili: kobiet, mężczyzn i dzieci, kilkuset innych zostało rannych. Sytuacja w mieście jest bardzo zła, szpitale nie są w stanie pomóc poszkodowanym. Syryjska opozycja wystosowała dramatyczny apel o pomoc. Sytuacja na arenie międzynarodowej staje się coraz bardziej napięta. Tunezja w proteście przeciw "krwawej masakrze" wydala syryjskiego ambasadora, aktywiści wzywają do okupowania placówek Syrii na całym świecie.

gazeta.pl

Reżim syryjski katuje nawet dzieci

Marta Urzędowska


W syryjskich więzieniach dzieci są torturowane, gwałcone i głodzone. Bywają traktowane dużo gorzej niż dorośli - wynika z opublikowanego w piątek szokującego raportu Human Rights Watch

- Raz po raz razili mnie prądem w brzuch, aż traciłem przytomność - mówi 13-letni Hossam, przez trzy dni torturowany w wojskowym więzieniu niedaleko Tal Kalach. - Gdy się ocknąłem, znowu mnie bili, wyrywali paznokcie. Kiedy płakałem i prosiłem o litość, krzyczeli: "Myślisz, że obchodzi nas, że jesteś dzieckiem? Zabijamy dorosłych i dzieci, bez różnicy!".

- Zawiesili mnie za lewą rękę pod sufitem, z nogami dwa centymetry od podłogi i zostawili tak na siedem godzin - opowiada 16-letni Alaa z Homsu. Był więziony przez osiem miesięcy za publiczne recytowanie wierszy politycznych, w sumie siedział w siedmiu miejscach. - Co chwila przychodził strażnik, bił kablem, polewał lodowatą wodą i raził prądem. Myślałem, że umrę, krzyczałem: "Przyznam się do wszystkiego, tylko przestańcie!".

W relacjach świadków powraca kilka miejsc, w których te okrucieństwa mają miejsce: dwa więzienia w Homs, dwa w Damaszku i wojskowe w Tartus.

Mali więźniowie opowiadają, że byli trzymani w izolatkach, bici i przypalani papierosami. Wszystkich głodzono, nikt nie opatrywał im ran po torturach. Ich wersję potwierdzają rodzice i byli więźniowie.

Jest wśród nich Samih, który w Latakii widział dzieci traktowane gorzej niż dorośli, torturowane i wykorzystywane seksualnie: - W celi było nas kilkudziesięciu, w tym kilku 15-latków z powyrywanymi paznokciami i opuchniętymi od bicia twarzami. Torturowali ich i gwałcili, płakaliśmy za każdym razem, gdy wracali do celi.

Rodzice Fuada, 13-latka z Latakii, opowiadają, że syna wsadzono do aresztu na 9 dni za palenie zdjęć prezydenta i wandalizm. Tam przypalano mu szyję i ręce papierosami, oblewano wrzątkiem.

- Reżim nawet nieletnim nie szczędzi horroru prześladowań - mówi się Lois Whitman, dyrektor ds. praw dzieci w HRW. - Siły bezpieczeństwa zabijają, aresztują i torturują dzieci, które nie są bezpieczne ani w szkołach, ani na ulicach ani nawet w domach.

Mali więźniowie mówią również, że trzymano ich w izolatkach. - Wsadzili mnie do celi metr na metr, bez okien i światła - wspomina 16-letni Ahmad. - Trzymali dziesięć dni. Noce rozpoznawałem po krzykach torturowanych, a dni po przyjeździe autobusów z nowymi więźniami.

Wspomniany już Alaa trafił do celi w Homsie o wymiarach 4 na 6 metrów wraz z 74 osobami: - Zmienialiśmy się, żeby usiąść i choć chwilę się przespać. Dostawaliśmy kawałek chleba dziennie, nie dawano nam pić, tylko pryskano wodą; otwieraliśmy usta, próbując złapać kilka kropli.

Oficerowie, którzy zdezerterowali z oddziałów w różnych częściach kraju, przyznają, że po zamieszkach i w czasie nalotów na dzielnice mieszkalne mieli rozkaz aresztować wszystkich mężczyzn powyżej 14. roku życia.

Dzieci i dorośli zgodnie opowiadają, że wojsko co rusz zamyka szkoły, by zrobić w nich koszary, a snajperzy strzelają ze szkolnych dachów. Coraz więcej rodziców boi się posyłać dzieci do szkół. - Zabroniłem 10-letniemu synkowi chodzić do szkoły, bo na prowadzącej do niej ulicy było pełno snajperów - opowiada rodzic z Homs. - Nazywaliśmy ją "ulicą śmierci".

17-letnia Nazih z Tal Kalach twierdzi, że w maju 2011 r. służby bezpieczeństwa wtargnęły do jej szkoły i aresztowały wszystkich chłopców, bo na ścianach ktoś powypisywał antyreżimowe hasła. Ojciec dziewczynki zabrał Nazih i jej brata ze szkoły. - Słyszeliśmy o aresztowaniu młodszych niż one, przepadały bez wieści.

Syryjscy opozycjoniści od miesięcy alarmują, że od strzałów snajperów i z powodu bombardowania całych dzielnic giną dziesiątki dzieci.

Muhammad, lekarz zajmujący się syryjskimi uciekinierami w Libanie, mówi, że tylko w ciągu ostatnich dwóch miesięcy leczył 24 dzieci z ranami postrzałowymi, większość doznała ich we własnych domach.

W grudniu ONZ podawała, że od marca 2011 r. zginęło w Syrii 5,4 tys. osób, w tym kilkaset dzieci, i przyznaje, że od tego czasu nie jest w stanie aktualizować tej liczby, która szybko rośnie.

- Reżim musi zrozumieć, że przyjdzie mu słono zapłacić za więzienie i torturowanie dzieci - przekonuje Lois Whitman z HRW. - Jak długo jeszcze będą padać ofiarą przemocy, która szaleje dookoła?





 

 

 

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:
B):evil::silly::dry:
:lol::kiss::D:pinch:
:(:shock::X:side:
:):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s
:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

!joomlacomment 4.0 Copyright (C) 2009 Compojoom.com . All rights reserved."

 
 

Szukaj w serwisie

Czas do 2012

Time now
25. May 2012, 19:51
Count to
21. December 2012, 12:00
Time left
209 days
17 hours
8 minutes

Nasza księgarnia

Kup i czytaj
Reklama
Reklama
Reklama