|
symptomy wojny
|
|
Wpisany przez ap
|
|
Środa, 05 Sierpień 2009 15:18 |
Pentagon jest zaniepokojony misją dwóch rosyjskich atomowych łodzi podwodnych, które od kilku dni patrolują wody Atlantyku na wschód od USA - powiadomił dziennik "New York Times". Moskwa mówi, że "to jest zwykła praktyka".
Okręty podwodne nie wpłynęły dotąd na amerykańskie wody terytorialne ani nie podjęły żadnych działań prowokacyjnych, lecz Departament Obrony USA zaskoczony jest samą obecnością rosyjskich jednostek w tym regionie - wyjaśnia gazeta. - Cały czas wiemy, gdzie się znajdują (łodzie podwodne - red.) i nie obawiamy się, że stracimy je z oczu. Niepokoi nas tylko to, że są tam gdzie są - powiedział cytowany przez "NYT" przedstawiciel Pentagonu.
Obecnie jedna z łodzi znajduje się w odległości około 320 km od wschodnich wybrzeży USA, druga natomiast zawinęła do portu na Kubie. Agencja Associated Press porównuje obecność rosyjskich okrętów podwodnych na Atlantyku z prowokacją z lutego 2008 r. Amerykańskie myśliwce przechwyciły wówczas nad Pacyfikiem dwa rosyjskie bombowce Tu-95, które dwukrotnie przeleciały na stosunkowo niskim pułapie nad amerykańskim lotniskowcem USS Nimitz.
"To jest zwykłą praktyką"
Moskwa bagatelizuje fakt pojawienia się dwóch rosyjskich okrętów podwodnych o napędzie atomowym w pobliżu wód terytorialnych Stanów Zjednoczonych. Agencja Interfax, powołując się na anonimowe źródło w kręgach wojskowych pisze, że pływanie okrętów wojskowych poza wodami terytorialnymi innych państw zgodnie z normami międzynarodowego prawa morskiego "jest zwykłą praktyką".
Przedstawiciel kręgów wojskowych powiedział, że rosyjska marynarka wojenna systematycznie wykrywa okręty podwodne NATO, w tym amerykańskie, w pobliżu swoich wód terytorialnych. Nigdy jednak nie podnosi z tego powodu sensacji w mediach. Dodał, że sprawa byłaby międzynarodowym skandalem, gdyby granice wód terytorialnych naruszył okręt wojskowy.
|