Irański prezydent Mahmud Ahmadineżad oskarżył o współudział w zamachu agentów pakistańskiego rządu. Rzecznik rządu Pakistanu zaprzecza jednak tym informacjom.
Irańskie siły zbrojne obwiniają o zamach terrorystów wspieranych przez "amerykańskiego Wielkiego Szatana i jego brytyjskiego sojusznika" i już zapowiadają działania odwetowe.Do zamachu przyznać się miało już sunnickie ugrupowanie terrorystyczne Jundallah (Żołnierze Boga). Teheran często zarzuca USA, że wspierają rebeliantów z Jundallah, aby destabilizować sytuację w Iranie, czemu Waszyngton zaprzecza.
- Liczba ofiar niedzielnego zamachu samobójczego na Strażników Rewolucji w południowo-wschodnim Iranie wzrosła do co najmniej 42. Wśród zabitych jest siedmiu dowódców tej elitarnej organizacji militarnej - podała dzisiaj nad ranem irańska telewizja Press TV.
Przed rozmowami szyicko-sunnickimi
Do zamachu doszło wczoraj rano w mieście Sarbaz w niespokojnej prowincji Beludżystan i Sistan. Zamachowiec zdetonował materiały wybuchowe przed wejściem do sali, w której miały się odbyć obrady dotyczące pojednania między zamieszkującymi region społecznościami szyicką i sunnicką.
Był to jeden z najbardziej krwawych w ostatnich latach zamachów na Strażników Rewolucji. Zdaniem państwowych mediów irańskich, stali za nim sunniccy rebelianci z grupy Jundallah, która zarzuca zdominowanemu przez szyitów rządowi w Teheranie dyskryminację sunnickiej mniejszości.
Eksperci oceniają, że wczorajszy zamach może przyczynić się do krwawych lokalnych zamieszek.
Na początku października na spotkaniu przedstawicieli Stanów Zjednoczonych, Rosji, Chin, Francji, Wielkiej Brytanii, Niemiec i Iranu w Genewie, Teheran zgodził się na eksport wzbogaconego uranu. Przystał także na kolejną turę rozmów, która rozpoczyna się dzisiaj w Wiedniu.
Dzisiejsze negocjacje mają dotyczyć wstępnego porozumienia, w ramach którego Teheran poddawałby uran obróbce poza granicami kraju, co ułatwiłoby dalsze rozmowy w sprawie programu nuklearnego Iranu.
putBan(62);google_protectAndRun("ads_core.google_render_ad", google_handleError, google_render_ad);
Kraje zachodnie liczą na szybkie porozumienie z Iranem w tej sprawie. Ich zapał studzą jednak dzisiejsze doniesienia z Teheranu. - Kupowanie paliwa nuklearnego z zagranicy nie oznacza, że Iran porzuci wzbogacanie uranu u siebie w kraju - powiedział agencji IRNA Ali Shirzadian, rzecznik Irańskiej Organizacji Energii Atomowej.
Dzisiejszych negocjacji nie ułatwia także wczorajszy zamach na Strażników Rewolucji, w wyniku którego zginął jeden z najpotężniejszych ludzi w Iranie, gen. Nur Ali Szusztari. Władze irańskie już oskarżają USA i Wielką Brytanię o współudział w zamachu.
Zdaniem przedstawicieli Iranu, w Genewie chodziło bardziej o ogólną dyskusję na temat polityki atomowej, a nie o tym, czy likwidować elektrownie atomowe w Iranie.
Władze irańskie zgodziły się jednak kilka dni temu, by 25 października inspektorzy Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej odwiedzili zakład wzbogacania uranu w Kom, którego istnienie Iran ujawnił dopiero 25 września.