|
Ziemi zagrażają niewielkie asteroidy. Mogą zniszczyć całe miasta! Niemal każdego tygodnia docierają do nas informacje z ośrodków badawczych o coraz to nowych obiektach kosmicznych, które są źródłem potencjalnego zagrożenia dla Błękitnej Planety.
W bliższej lub dalszej przyszłości mogą stanowić one poważny problem i ściągnąć na Ziemię katastrofę, której skutki będą nieodwracalne. Z pewnością nie należy ich zatem lekceważyć. Wszystko wskazuje jednak na to, że w najbliższym czasie nie uderzy w naszą planetę asteroida, która mogłaby wywołać spustoszenie podobne do tego, które 65 milionów lat temu doprowadziło do wymarcia wielu gatunków, w tym dinozaurów. Nie znaczy to jednak, że możemy spać spokojnie. Naukowcy ostrzegają, że realnym problemem są małe obiekty, które może nie doprowadzą do wytrzebienia rasy ludzkiej, ale które są w stanie doprowadzić do destrukcji pojedynczych regionów na Ziemi.
Zdaniem specjalistów uderzenie nawet niewielkiego obiektu może doprowadzić do zniszczenia całych miast, a wywołana przez niego fala tsunami, zaprowadzić na skraj przepaści osady ludzkie w wielu zakątkach świata. Ponadto należy się liczyć z tym, że nawet niewielki obiekt i stosunkowo nieduże zniszczenia przez niego wywołane, mogą doprowadzić do destabilizacji ekonomicznej na całym świecie. VIDEO: http://studio.wp.pl/i,Asteroida-nad-Indonezja2,mid,803790,wideo.html Obawy naukowców nie są bezpodstawne. Dowodem niech będzie ubiegłoroczny przykład z Indonezji. Przypomnijmy - 8 października nad terytorium tego kraju doszło do potężnej eksplozji. Asteroida, która z olbrzymią prędkością weszła w atmosferę Ziemi, wybuchła na wysokości 15-20 km nad poziomem morza. Mimo że obiekt miał "tylko" 10 metrów średnicy, energia wyzwolona w trakcie eksplozji była trzykrotnie większa niż podczas wybuchu bomby atomowej w Hiroszimie. Eksperci nie mają wątpliwości - gdyby do incydentu doszło na mniejszej wysokości lub gdybyśmy mieli do czynienia z nieco większym obiektem, mogłoby dojść do niewyobrażalnej katastrofy.
Incydent znad Indonezji obnażył okrutną prawdę. Okazało się bowiem, że żadnemu z ośrodków badawczych zajmujących się obserwacją "nieba" nie udało się wypatrzyć obiektu, który 8 października zmierzał w kierunku naszej planety z zawrotną prędkością ponad 72 tysięcy kilometrów na godzinę. Dlaczego ekspertom monitorującym kosmos nie udało się wytropić obiektu o tak potężnej sile rażenia? Odpowiedź jest prosta i wstrząsająca zarazem. Astronomowie, mimo że dysponują supernowoczesnymi teleskopami, nie są w stanie "wyłapać" obiektów, których średnica jest mniejsza niż 100 metrów. Wśród specjalistów i osób zainteresowanych tematem trwa zaciekły spór dotyczący problemu monitorowania zagrożeń płynących ze strony niewielkich obiektów kosmicznych, które mogą zderzyć się z Ziemią. W tej chwili na obserwację niewielkich asteroidów przeznaczanych jest ok. 5 milionów dolarów rocznie. To kropla w morzu potrzeb! Kwota ta wystarcza bowiem na obserwację jedynie 10 procent "nieba" - grzmią niektórzy naukowcy. Gdyby na program obserwacji przeznaczyć 1/3 z amerykańskiego budżetu obronnego, to możliwe byłoby objęcie zasięgiem obserwacji 90 procent jego obszaru.
Nie brakuje też sceptyków, którzy twierdzą, że i 5 milionów dolarów przeznaczanych na badania tego typu, to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Wskazują oni, że do ostatniego uderzenia w Ziemię asteroidy doszło prawdopodobnie w 1908 r. podczas tzw. katastrofy tunguskiej. Przekonują też, że nawet jeśli do kolejnego kataklizmu miałoby dojść ponownie w najbliższym czasie, to ryzyko, że obiekt kosmiczny uderzy w pobliże ośrodka ludzkiego jest znikome. - poinformował serwis unexplainable.net.
A trzeba pamiętać, że w pobliżu Ziemi znajduje się wiele asteroid. Za jedno z większych zagrożeń uznawana była w ostatnim czasie asteroida Apophis. Wspomniane ciało niebieskie należy do tzw. grupy Atena, czyli planetoid bliskich Ziemi. Od czasu, kiedy odkryto ją 6 lat temu, nieustannie zmieniane są jednak dane szacunkowe dotyczące prawdopodobieństwa uderzenia przez nią w Ziemię. Najpierw uznano, że wynosi ono aż 1 do 233, by następnego dnia określić je jako 1 do 45. Według obliczeń z dnia 27 grudnia 2009 r. prawdopodobieństwo, że dojdzie do katastrofy wynosiło aż 1 do 37, a jej średnicę oszacowano wówczas na 390 metrów. Wg najnowszych szacunków ryzyko, że Apophis uderzy w Ziemię jest jednak niewielkie. Mogłoby do niego dojść ewentualnie w 2036 r. Udało się też zaktualizować informacje na temat wielkości asteroidy - zgodnie z najświeższymi wyliczeniami jej średnica wynosi ok. 270 metrów. niewiarygodne.pl
|