Naukowcy nabierają wprawy w manipulowaniu naszymi genami. Właśnie udało im się stworzyć krew... z komórek skóry.
Dokładniej rzecz biorąc, krew powstała z pobranych od ochotników fibroblastów, czyli najpowszechniej występujących w naszych ciałach komórek tkanki łącznej. Do przemiany - której redaktorzy tygodnika "Nature" nie wahali się nazwać "alchemiczną" - wystarczyło dostarczenie z zewnątrz genu OCT4 i specjalny koktajl czynników białkowych. Z potraktowanych w ten sposób fibroblastów naukowcy w kilka tygodni uzyskali komórki prekursorowe krwi, a więc takie, z których powstają krwinki różnych rodzajów.
Wygląda na to, że rok 2010 jest przełomowy dla rozwoju zupełnie nowej dziedziny inżynierii genetycznej zajmującej się - w uproszczeniu - kompletnym przeprogramowaniem funkcji komórek. Wiadomo, że niemal w każdej żywej komórce znajduje się 100 proc. naszej informacji genetycznej. Chodzi o to, że aktywna jest tylko jej część. Dzięki temu jedne komórki stają się np. komórkami wątroby, a inne - skóry. Jeszcze kilka lat temu sądzono, że ten proces różnicowania (specjalizacji) komórek jest nieodwracalny. Wielkie nadzieje pokładano w komórkach macierzystych, które są zdolne do przekształcania się w dowolną tkankę organizmu. Uzyskiwano je z ludzkich zarodków albo z dorosłych komórek, cofając ich zegar biologiczny (tj. odmładzając). Wierzono, że dzięki nim będzie możliwe np. odtwarzanie uszkodzonych narządów. Problem w tym, że takie komórki - zdolne do dowolnego przekształcania - mogą zachowywać się też jak nowotwór.
Ale ostatnio okazało się, że istnieje jeszcze inna, znacznie bezpieczniejsza metoda "produkcji" komórek różnego typu. Nie potrzeba do tego komórek macierzystych. Wystarczy w zwykłej komórce (np. skóry) zidentyfikować te z genów, które są molekularnymi włącznikami i zawiadują procesem definiowania tożsamości komórki. Ich pobudzenie powoduje uruchomienie całej kaskady procesów, które prowadzą ostatecznie do kompletnej wymiany "genetycznej dekoracji". I komórka zmienia swoją funkcję i przeznaczenie. Pierwszy raz taka sztuka udała się w 2008 r. naukowcom z Hiszpanii i USA, którzy na łamach PNAS poinformowali o udanej próbie bezpośredniej (tj. bez fazy odróżnicowania) przemiany mysich fibroblastów w komórki układu odpornościowego. Potem - już w tym roku - w "Nature" pokazano, że ze skóry da się także wytworzyć neurony i tkankę mięśnia sercowego (opisywaliśmy te osiągnięcia dwa miesiące temu). Teraz, po raz pierwszy, taką alchemiczną przemianę przeprowadzono na komórkach ludzkich.
"Wkrótce będziemy w stanie stworzyć niemal wszystko z prawie wszystkiego" - podsumował doniesienie Ian Wilmut, kierownik zespołu, który jako pierwszy sklonował ssaka - owieczkę Dolly. Adam Wawrzyński  Źródło: Gazeta Wyborcza
|