Menu użytkownika

Reklamy

Pomóż utrzymać tę stronę
Pietrek
 

Warning: preg_match() [function.preg-match]: Compilation failed: regular expression is too large at offset 45 in /home/polacym/domains/przyszloscwprzeszlosci.info/public_html/components/com_comment/joscomment/utils.php on line 607

Warning: preg_match() [function.preg-match]: Compilation failed: regular expression is too large at offset 45 in /home/polacym/domains/przyszloscwprzeszlosci.info/public_html/components/com_comment/joscomment/utils.php on line 607

Warning: preg_match() [function.preg-match]: Compilation failed: regular expression is too large at offset 45 in /home/polacym/domains/przyszloscwprzeszlosci.info/public_html/components/com_comment/joscomment/utils.php on line 607

Warning: preg_match() [function.preg-match]: Compilation failed: regular expression is too large at offset 45 in /home/polacym/domains/przyszloscwprzeszlosci.info/public_html/components/com_comment/joscomment/utils.php on line 607
Ja, cyborg PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 3
SłabyŚwietny 
Nauka
Wpisany przez ap   
Czwartek, 30 Grudzień 2010 13:05

Jak uzyskać szósty, siódmy i dalsze zmysły, by zobaczyć świat bardziej prawdziwy? Podłączyć mózg do komputera. O tym, jak to zrobił, opowiada "Gazecie" cybernetyk prof. Kevin Warwick

 

Tomasz Ulanowski: Ciągle jest pan cyborgiem?

Prof. Kevin Warwick*: Nie, to straszne, ale chirurdzy usunęli mi w końcu chip z przedramienia, gdzie za pomocą 100 elektrod był podłączony do mojego układu nerwowego. Zostały blizny i kilka platynowych drucików pod skórą, które co jakiś czas wyłażą na wierzch i muszę je wpychać z powrotem.

Znowu jestem zwykłym człowiekiem (śmiech). Może tylko w głowie zostało mi coś z człowieka maszyny.

Naprawdę był pan pierwszym cyborgiem na świecie?

- To zależy, jak się zdefiniuje to słowo. Bo przecież można by za cyborga uznać każdego okularnika albo rowerzystę. Nie mówiąc już o ludziach, którzy stracili kończynę i podłączono im bioniczne ramię.

Jeśli jednak przyjmie się bardziej fantastyczną definicję cyborga - że jest nim ktoś, kto dzięki elektronicznym dodatkom może więcej niż przeciętny człowiek, np. zyskuje dodatkowe zmysły albo nowe narzędzia komunikacji - to tak, broniłbym stwierdzenia, że byłem pierwszy.

I jak było?

- Fantastycznie, to świetne uczucie móc więcej niż inni.

Zrobiliśmy coś naprawdę skomplikowanego, bo choć łatwo jest wyprowadzić sygnały nerwowe poza ciało i kontrolować w ten sposób np. trzecie ramię - takie eksperymenty już robiono, choćby na szympansach - to dużo ciężej jest sprawić, by nowe bodźce nerwowe płynęły z zewnątrz przez układ elektroniczny do układu nerwowego i dalej do mózgu, który by je na dodatek rozumiał! A nam się to udało. Podczas każdego z eksperymentów musieliśmy poświęcić półtora miesiąca na nauczenie mojego mózgu rozpoznawania impulsów elektrycznych, które tłoczyliśmy przez implant do mojego układu nerwowego.

Jakie informacje zawierały te impulsy?

- Podczas jednego z eksperymentów połączyliśmy mój układ nerwowy z układem mojej żony. Choć jej nie widziałem, czułem, jak machała ręką. Dosłownie - nie odczuwałem bólu czy czegoś takiego. WIEDZIAŁEM, że poruszyła dłonią.

Wielu mężów osiąga taki stan bez elektroniki.

- (śmiech) Dlatego przeprowadziliśmy także inne doświadczenia. Na przykład podłączyliśmy do mojego ciała trzecie, mechaniczne ramię, którym nauczyłem się poruszać. Jego dłoń, palce, były wyposażone w czujniki, dzięki którym czułem, kiedy dotykałem jakichś przedmiotów. Mój mózg nie oszukiwał się, że to sztuczne ramię było jednym z moich dwóch naturalnych. Przyjął do wiadomości, że dostał do dyspozycji nową, kolejną rękę i był tym naprawdę uradowany.

Do czego jej pan używał?

- Wkładaliśmy w te moje nowe palce jakieś przedmioty, a ja je chwytałem i puszczałem. Czułem je naprawdę dobrze.

Ale na tym nie koniec. Oto kolejny gadżet. Czapka bejsbolowa z sonarem, czyli z nadajnikiem i odbiornikiem ultradźwięków. Dzięki nim wyczuwałem odległość.

W jaki sposób? Słyszał pan sygnał dźwiękowy jak podczas parkowania samochodu wyposażonego w czujnik odległości?

- Nie używałem ani słuchu, ani wzroku, nie czułem bólu. Proszę zapomnieć o pięciu zmysłach, które każdy zdrowy człowiek posiada. Mogłem chodzić z zawiązanymi oczyma, w stoperach. Po prostu CZUŁEM odległość i to dość dokładnie. Bo kiedy zbliżałem się do jakiegoś przedmiotu, rosła częstotliwość impulsów elektrycznych przekazywanych przez implant do mojego układu nerwowego. Mój mózg zyskał DODATKOWY, szósty zmysł.

Był pan jak batman.

- I do tego prawdziwy, a nie tylko filmowy (śmiech).

Wyobrażam sobie, że mógłbym nauczyć mój mózg rozpoznawania każdego rodzaju nowych bodźców - mógłbym widzieć świat w promieniach rentgenowskich albo w ultrafiolecie. Nie przeprowadziliśmy eksperymentu z czujnikami podczerwieni, ale gdybyśmy to zrobili, mógłbym na dużą odległość odczuwać ciepło przedmiotów i żywych organizmów.

Moi studenci pracują teraz z magnesami wszczepionymi w dłonie. Kiedy owiniemy je przewodami elektrycznymi i podłączymy do prądu, magnesy zaczną wibrować. Można je podłączyć np. do sonaru i w ten sposób rozpoznawać odległość - przez mocniejsze albo słabsze wibrowanie. Jeden ze studentów pracuje właśnie nad podłączeniem do magnesów czujnika podczerwieni. To trochę prostszy sposób niż bezpośrednie "wpięcie się" w układ nerwowy.

Można sobie wyobrazić, że taki szósty zmysł przydałby się niejednemu człowiekowi i to nie tylko osobom niepełnosprawnym, niewidomym czy głuchym.

Niesamowite. Dlaczego, u diabła, usunął pan ten implant?

- (śmiech) Chcieliśmy obejrzeć go pod mikroskopem, zobaczyć, czy nic mu się nie stało w czasie kontaktu z żywą tkanką. Ale tak naprawdę, szczerze mówiąc, to byłem już zmęczony tym ciągłym eksperymentowaniem na sobie. Miałem go aż przez trzy miesiące, na początek wystarczy. Zakładaliśmy zresztą, że eksperyment potrwa dwa miesiące.

Ale nie chcieliście kończyć dobrej zabawy.

- To prawda, ciężko było przestać. Ale z drugiej strony byłem naprawdę wykończony. Pracowaliśmy non stop, bo baliśmy się, że implant przestanie działać.

I jak pan się czuje bez tych dodatkowych zmysłów? Odczuwa pan stratę czy ulgę?

- Najpierw czułem ulgę, a potem zacząłem robić inne eksperymenty i nie miałem czasu na tęsknoty.

Dziękuję, że znalazł pan czas na rozmowę ze mną. Muszę powiedzieć, że w porównaniu z panem jestem tradycjonalistą. Byłem gotów przylecieć do Anglii, by się z panem spotkać, ale pan zaproponował rozmowę przez Skype'a.

- Te nowe technologie są niesamowite, co?

No są, ale skąd mam w sumie wiedzieć, że to naprawdę pan?

- Musi mi pan uwierzyć na słowo (śmiech).

Myślałem o takiej rozmowie przez wiele lat, odkąd przeczytałem książki polskiego pisarza Jacka Dukaja. To świetny futurolog. W książce "Czarne oceany" opisuje świat, w którym niewielu ludzi wyposażonych w drogie implanty żyje jednocześnie w świecie realnym i wirtualnym. Prawdziwa rewolucja nadchodzi, kiedy powstaje tani komputer osobisty, który łyka się w tabletce, a on niczym grzyb osadza się na mózgu, korzystając z jego pamięci i mocy obliczeniowej. Uważa pan, że to realne?

- 80 proc. z tego, o czym pan opowiedział, na pewno się wydarzy. Nie jestem pewien co do tego grzyba, ale to przecież szczegół techniczny. Oczywiście rozwijamy technologie, które będą w stanie łączyć się z układem nerwowym, mózgiem, ale jednocześnie budujemy układy biologiczne, które łączą się z wytworami techniki. Można więc sobie wyobrazić wspomaganie mózgu dodatkowymi neuronami lub komórkami macierzystymi. Myślę, że wizja przedstawiona w tej książce jest bardzo bliska prawdy.

Krótka historia związku człowieka z komputerem
2000-10 - niesamowity rozwój internetu i komunikacji przez sieć komputerową oraz komórkową, także pomiędzy maszynami.
2002 - prof. Warwick wszczepia do układu nerwowego implant łączący go z komputerem.
2002-10 - kolejne implanty wszczepia prof. John Donoghue z Uniwersytetu Browna w USA; implant wszczepiono też pewnej anonimowej, niepełnosprawnej kobiecie.
2008 - najlepsze programy prawie zdały tzw. test Turinga, w którym komputer próbuje oszukać swojego internetowego rozmówcę, że jest człowiekiem.
2012 - w setną rocznicę urodzin Alana Turinga (tragicznie zmarłego w 1954 r.), angielskiego matematyka, który jako pierwszy zaproponował test na istnienie sztucznej inteligencji, pierwszy program komputerowy zda test Turinga.
2014 - prof. Warwick wszczepi sobie implant komputerowy bezpośrednio do mózgu.
2029 - Ray Kurzweil, amerykański futurolog, uważa, że mniej więcej wtedy pierwsze inteligentne maszyny zbuntują się przeciwko człowiekowi. Wymusi to na nas upgrade'owanie mózgu i doposażenie go w układy scalone.



W jednym z eksperymentów, które tu prowadzimy, hodujemy w szalce komórki nerwowe, które potem łączymy z zabawkowym robotem. I one uczą się kontrolować tego robota. Chodzi oczywiście o bardzo proste, podstawowe odruchy, np. chodzenie. Podłączyliśmy mu sonar, ten sam, z którego ja korzystałem, i dzięki niemu robot nie zderza się z otaczającymi go przedmiotami. Martwię się trochę, że nie dajemy mu wystarczającej ilości bodźców, musimy pomyśleć o czymś dodatkowym, żeby się nie nudził, np. o dźwiękach.

A skąd macie te komórki nerwowe?

- To są albo neurony szczurze, albo ludzkie, które kupiliśmy w USA.

Ludzkie?

- Tak, nie wiem, skąd pochodzą, ale podejrzewam, że pobrano je po zabiegach aborcji.

I nie ma pan żadnych mieszanych uczuć z tym związanych? Przecież tworzycie cyborga, tyle że na odwrót. Ludzki mózg kontroluje ciało robota.

- Bez przesady z tym mózgiem. To ledwie 100 tys. neuronów. Gdyby ich było 100 mld, co pewnie uda się niedługo osiągnąć, na pewno musielibyśmy zastanowić się nad tym, czy mamy do czynienia z czymś, co czuje, ma swoje emocje, świadomość, a więc zyskuje ochronę prawną i powinno być uznane za żywą istotę, a może nawet uzyskać prawa wyborcze.

Problem w tym, że za pomocą neuronów szczurzych nie da się do końca odtworzyć mechanizmów, które rządzą ludzkim mózgiem. Dzięki takim eksperymentom będziemy kiedyś ratować dodatkowymi neuronami ludzi cierpiących na choroby neurodegeneracyjne, np. chorobę Alzheimera.

Wracając do książki, o której pan mówił. To nie fantastyka naukowa, ale raczej nauka przyszłości.

W innej swej książce - "Perfekcyjnej niedoskonałości" - Dukaj wymyśla świat jeszcze bardzo wirtualny. Żyją w nich ludzie zwani standardowymi Homo sapiens, tzw. stahsi, oraz istoty postludzkie - post-human beings, tzw. phoebe. Ci pierwsi są co prawda podłączeni do sieci, ale żyją prawie tak jak my. Natomiast ci drudzy... nie posiadają ciał, żyją wyłącznie jako wolne umysły w świecie, który ciężko nazwać już wirtualnym. To oczywiście społeczna elita, mało kogo stać na taką transformację.

- Czy nam się to podoba, czy nie, człowieka można by sprowadzić do jego mózgu. A nasze mózgi uwielbiają przyjemność. Badania na szczurach i małpach pokazują, że zwierzęta te, kiedy mają do wyboru przyjemność albo jedzenie, zawsze wybierają przyjemność. Podczas eksperymentów dochodziło do takich paradoksów, że szczury i małpy umierały z głodu, ale za to w rozkoszy, bo stymulowano im obszar mózgu odpowiedzialny za przyjemność.

Podobnie działa i ludzki mózg. Dlatego sądzę, że kiedy podłączymy go bezpośrednio do internetu czy jakiejś innej wirtualnej sieci, znajdzie tam wszystko, czego potrzebuje.

Pamięta pan na pewno "Matrix", film, w którym Keanu Reeves tak bardzo chciał się wyzwolić z komputerowego snu, że wybrał życie w biedzie, chłodzie, głodzie i cierpieniu jako wyrzutek ścigany przez rządzące Ziemią komputery, który próbuje zniszczyć "Matrix". Dla mnie ten jego wybór był zupełnie niezrozumiały, szalony wręcz!

Bo jeśli wyobrażenie, do tego przyjemne, jest równie silne, jak rzeczywistość, to jaka w sumie różnica?

A gdy sobie do tego uświadomimy, że na tym łez padole z każdą sekundą się starzejemy, ciało powoli odmawia nam posłuszeństwa, pełno jest ludzi otyłych, to wybór staje się oczywisty. Dzisiaj coraz więcej osób, żeby dobrze się czuć, dba o swoje ciała, ćwiczy, biega. Potrafimy na gimnastykę poświęcać godzinę, dwie dziennie. Cóż za strata czasu!

Gdybym już dziś mógł się pozbyć swojego ciała, nie miałbym żadnych oporów, żeby to zrobić.

Sądzi pan, że w świecie wirtualnym bez tej całej chemii (np. hormonów), która rządzi naszymi ciałami, a więc i nami, pozostaną emocje? Radość, strach, agresja?

- Ciężko powiedzieć. Emocje to zapewne efekt doboru naturalnego, wynikają z potrzeby rywalizacji o zasoby i z instynktu samozachowawczego. Ja np. nie uważam się za osobę bardzo agresywną, finansowo jestem zaspokojony. Ale z drugiej strony mam ciągłą potrzebę nowych bodźców, lubię badania, eksperymenty i tu jestem rzeczywiście agresywny.

Sądzę, że jeśli w wirtualu będziemy nadal istotami społecznymi, to emocje chyba też nam zostaną.

Czuje się pan uwięziony we własnym ciele?

- Zdecydowanie. Mam 56 lat i wiem, że będzie coraz gorzej, nawet jeśli psychicznie pozostanę młody. Już dziś włosy mi siwieją, mam zmarszczki pod oczami. 25-letnie dziewczyny nie patrzą na mnie tak, jak kiedyś. To straszne! (śmiech)

Prof. Donald Hoffman, kognitywista z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Irvine, uważa, że czasoprzestrzeń to taki percepcyjny trik, którym się oszukujemy. Innymi słowy świat, który widzimy, nie jest prawdziwy. Sądzi pan, że kiedy podłączymy nasze mózgi do komputerów i zyskamy nowe zmysły, to otworzymy drzwi percepcji i rzeczy ukażą nam się takie, jakimi są - nieskończone?

- Trzeba by się najpierw zastanowić, czy absolut, najprawdziwsza prawda, w ogóle istnieje. Ciężko nam na razie odpowiedzieć na to pytanie, bo jesteśmy ograniczani przez nasze ułomne zmysły (każdy zresztą, mimo że wszyscy mamy te same zmysły, widzi świat trochę inaczej). Odcinają nas one od 95 proc. informacji, którą niesie promieniowanie elektromagnetyczne. Co więcej, nawet to, co dociera do mózgu, jest tam obrazowane w trzech wymiarach. Dorzucamy do tego ewentualnie czwarty wymiar - czas. Reszta pozostaje dla nas nieprzenikniona.

Jesteśmy więc praktycznie ślepi i głusi.

Kiedy podłączymy się do komputerów, liczba wymiarów, w których będziemy postrzegali rzeczywistość, znacznie wzrośnie. Może świat przyszłości nie stanie się nieskończony, ale na pewno będzie o wiele bardziej złożony. Będziemy np. potrafili błyskawicznie podróżować, nie tylko pomiędzy Krakowem a Anglią, ale także między planetami.

Oprócz niewątpliwych korzyści pojawią się jednak także zagrożenia. Słowo "haker" nabierze nowego, złowieszczego znaczenia. Nie chciałbym, żeby ktoś włamał mi się do mózgu. Oczywiście już dzisiaj ludzie robią to sobie nawzajem, ale nie tak bezpośrednio.

- To prawda, ale przecież i dzisiaj musimy zmagać się z wirusami czy bakteriami. Ucieszą się na pewno ci, którzy już dziś zajmują się bezpieczeństwem w sieci. (śmiech) Pomyślmy raczej o korzyściach.

Już dziś dzięki internetowi dostęp do wiedzy i umiejętności jest tak łatwy, jak nigdy dotąd...

- A w przyszłości wystarczy, jak w "Matrixie", załadować sobie program pilotowania śmigłowców i będziemy mogli polecieć.

Naszym mózgom ciężko to wszystko jednak kontrolować. Jednocześnie piszę artykuł, rozmawiam ze znajomymi na Facebooku, odbieram i wysyłam maile. W przyszłości będę musiał robić jeszcze więcej rzeczy na raz.

- Ludzki mózg jest niesłychanie elastyczny. Nie przesadzajmy z tym narzekaniem. Dzisiaj na przykład krytykuje się Wikipedię, internetową encyklopedię, którą każdy może redagować, że zawiera błędy i jest niewiarygodna. Ależ jest po prostu inna! Przecież i tradycyjne encyklopedie roją się od błędów, ich redaktorzy kierują się uprzedzeniami. Mam w domu encyklopedię wydaną przez Uniwersytet Oksfordzki, która jest niewiarygodnie zakłamana. Np. Jezusowi czy Adolfowi Hitlerowi poświęca o wiele mniej miejsca niż Rogerowi Penrose'owi, słynnemu matematykowi z Oksfordu. Niesamowite! Tak jakby sir Roger zmienił świat bardziej niż Jezus i Hitler. Przecież to śmieszne. W Wikipedii, którą redaguje bardzo wielu internautów, takie przekłamania są niemożliwe. Jest to zatem wielki skok dla ludzkości.

Czy planuje pan taki wielki skok dla siebie?

- Pracuję teraz z chirurgami nad wszczepieniem implantu bezpośrednio do mózgu. To bardzo niebezpieczna operacja, dlatego na pewno nie pozwolę jej zrobić przed sześćdziesiątką. Ale na pewno upgrade'uję sobie mózg, zanim umrę, pokusa jest zbyt wielka. Być może połączę się wtedy bezpośrednio z mózgiem innego człowieka. I będziemy mogli skype'ować bez Skype'a

*Prof. Kevin Warwick jest cybernetykiem, pierwszym człowiekiem, który został cyborgiem. Pracuje na Uniwersytecie w Reading w Wielkiej Brytanii

 

Rozmawiał Tomasz Ulanowski


 

 

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Blad   |2010-12-30 14:27:38


przestraszył mnie trochę ten artykuł. Jestem przekonany, że w dawnych,, bardzo dawnych czasach, w czasach smoków, elfów, czarowników i olbrzymów człowiek umiał to wszystko bez wspomagania się Chipem. Skoro ktoś skonstruował tak poteżne narzędzie jakim jest ludzki mózg to albo spartolił robotę bo nie idzie ona z resztą ciała, albo zagubiliśmy gdzieś po drodze dziejów umiejętność posługiwania się tym narzędziem.
Księga rodzaju
5.3 Adam liczył sto trzydzieści lat, gdy urodził mu się [syn] bardzo podobny do niego, dał mu na imię Set.5.4 Po urodzeniu się Seta żył Adam osiemset lat, miał jeszcze synów i córki. 5.5 Kiedy Adam umierał, liczba lat całego jego życia wynosiła dziewięćset trzydzieści
i tak było aż do Czasów Noego kiedy to
Bóg (Bogowie??) postanowił że człowiek jako że zbudowany jest z ciała będzie żył sto dwadzieścia lat.

6.1 Kiedy ludzie zaczęli się mnożyć na ziemi, rodziły się im [także] córki. 6.2 Synowie Elohim spostrzegli, iż córki człowiecze są piękne, pojęli więc za żony te wszystkie, które sobie upodobali.
6.3 Wtedy Jahwe rzekł: Duch mój nie może zawsze pozostawać w człowieku, gdyż jest on istotą [bardzo] cielesną. niech więc żyje [tylko] sto dwadzieścia lat.
6.4 W owych czasach a także i potem byli na świecie olbrzymi, kiedy to synowie Elohim współżyli z córkami człowieczymi, a one im rodziły. Byli to przesławni mocarze zamierzchłych czasów. 6.5 I Jahwe widział, że wielka jest niegodziwość ludzi na świecie i że wszelkie ich zamysły kierują się ku złu. 6.6 Pożałował więc Jahwe, że uczynił ludzi na ziemi i zasmucił się w swym sercu

11. (5) A Pan zstąpił z nieba, by zobaczyć to miasto i wieżę, które budowali ludzie, (6) i rzekł: Są oni jednym ludem i wszyscy mają jedną mowę, i to jest przyczyną, że zaczęli budować. A zatem w przyszłości nic nie będzie dla nich niemożliwe, cokolwiek zamierzą uczynić. (7) Zejdźmy więc i pomieszajmy tam ich język, aby jeden nie rozumiał drugiego!

To dotyczyło wieży Babel. Czy te wszystkie możliwości zostały w nas zablokowane przez Pana ze strachu?
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:
B):evil::silly::dry:
:lol::kiss::D:pinch:
:(:shock::X:side:
:):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s
:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

!joomlacomment 4.0 Copyright (C) 2009 Compojoom.com . All rights reserved."

 
 

Szukaj w serwisie

Czas do 2012

Time now
25. May 2012, 21:43
Count to
21. December 2012, 12:00
Time left
209 days
15 hours
16 minutes

Nasza księgarnia

Kup i czytaj
Reklama
Reklama
Reklama