|
Jak to możliwe, że dotąd nie zorientowano się, że w obrębie naszego Układu Słonecznego znajduje się planeta czterokrotnie większa od Jowisza? – o potencjalnym odkryciu kolejnej planety w naszym układzie donosi The Independent.
Spór dotyczący ilości planet w Układzie Słonecznym trwa już od kilku lat, jednak jego głównym bohaterem był maleńki Pluton – ostatnia, jak sądzono, planeta krążąca wokół Słońca. Część astronomów wykluczyła go z tego grona, uznając, że Pluton ma zbyt niewielkie rozmiary, by nosić miano „pełnoprawnej” planety i zdegradowano go do „planety karłowatej”.
Teraz czeka nas kolejne kosmiczne zamieszanie. Naukowcy twierdzą, że w naszym układzie planetarnym jest jeszcze jedna planeta, w dodatku czterokrotnie większa od Jowisza. Jak to możliwe, że dotąd nie zauważono takiego olbrzyma?
Profesorowie John Matese i Daniel Whitmire z University of Louisiana wiedzą o jego istnieniu od ponad pół roku. Pierwsze sygnały wskazujące na to, że wokół Słońca wędruje jeszcze jedno ciało, uzyskali w kwietniu 2010 roku za pośrednictwem teleskopu WISE, należącego do NASA. Opracowanie zgromadzonych danych zajmie im co najmniej dwa lata, wtedy to będą mogli z całą pewnością potwierdzić obecność dziewiątej planety Układu Słonecznego.
Znajduje się ona w obrębie tzw. Obłoku Oorta, 15 tys. razy dalej niż Ziemia od Słońca, 375 razy dalej niż Pluton. To właśnie jej przeogromna orbita sprawiła, że nie została wcześniej odkryta. Obłok Oorta jest bardzo trudny do badania, ponieważ jest zbiorem miliardów planetoid i różnej wielkości okruchów, lodu i gazów. Mimo to Matese i Whitmire sądzą, że udało im się odnaleźć w tej kosmicznej zbieraninie, niezwykły okaz – ogromną gazową planetę.
Mimo że nie uzyskano jeszcze konkretnych danych, profesor Matese spekuluje na podstawie warunków panujących w Obłoku Oorta, że planeta może składać się głównie z wodoru i helu, mieć temperaturę około -70 stopni Celsjusza, posiadać pierścienie podobne do Saturna, a może nawet własne księżyce.
Jedna z hipotez mówi, że planeta ta mogła powstać pierwotnie w obrębie innego układu planetarnego i zostać wciągnięta do naszego silnym oddziaływaniem Słońca. W pewnym stopniu potwierdza to istniejące przypuszczenia, że Układ Słoneczny tak naprawdę ma charakter binarny – w jego skład wchodzą dwie gwiazdy: Słońce i Nemesis, która znajduje się za Obłokiem Oorta, a więc poza naszym zasięgiem widzenia. Jest to jednak bardzo wątpliwa teoria.
Nowo odkryty obiekt nazwano wstępnie "Tyche" od imienia greckiej bogini patronki miast i opiekunki jego mieszkańców. Tyche, dbająca o pomyślność i szczęście obywateli, była siostrą złowrogiej Nemesis, zsyłającej zemstę.
Matese i Whitmire w swojej publikacji próbują dowieść, że istnienie Tyche może tłumaczyć niewyjaśnione dotąd anomalie w torze ruchu komet długookresowych. Najprawdopodobniej to właśnie ten gazowy olbrzym zakrzywiał ich trajektorię. Gdy ich przypuszczenia się potwierdzą, Międzynarodowa Unia Astronomiczna będzie musiała rozważyć włączenie do Układu Słonecznego kolejnej planety i nadać jej oficjalną nazwę. Jeśli w tym czasie uzyskamy jeszcze jakieś informacje dotyczące Nemesis, nasze pojęcie o najbliższym sąsiedztwie Ziemi może gruntownie się zmienić. newworldorder.com.pl
Źródło: www.odkrywcy.pl
|