|
To co się dzieje w świecie nauki zawsze mnie wyprowadzało z równowagi. Kradzenie pomysłów, robienie kariery na czyichś odkryciach. To wszystko hamuje w znaczny sposób jej zdobycze. Nieuczciwość, podchody, kradzieże. To nie jest naturalne jednak obecne wśród ludzkiej społeczności naukowej. JEDEN DRUGIEGO BY W ŁYŻCE WODY UTOPIŁ. Taka sytuacja zmusza każdego naukowca do pracy w ścisłej tajemnicy i niedzielenia się ze swoimi odkryciami. Może, mam nadzieję, ktoś im kiedyś jednak przypomni że to w jedności jest siła. (ap)
Oto przykład, który opublikowała Gazeta Wyborcza Kto pierwszy trop zobaczył. Ciąg dalszy sporu o tetrapoda
Odkrywcą jest ten, kto nie tylko dostrzegł, ale opublikował i dowiódł (wiarygodnie zinterpretował) zjawisko naturalne - twierdzi zastępca dyrektora Państwowego Instytutu Geologicznego w Warszawie. I odmawia tego miana geologowi z Kielc, który się o to upomniał. Tak miał wyglądać tetrapod, który 395 milionów lat temu wyszedł z wody w okolicach Kielc
O sporze, jaki powstał wokół odkrycia w kamieniołomie w Zachełmiu tropów pierwszych czworonogów, które około 395 mln lat temu wyszły z morza, napisaliśmy w "Gazecie" we wtorek. Przypomnijmy, że o docenienie jego roli w tym wydarzeniu upomniał się dr Zbigniew Złonkiewicz, były wicedyrektor Oddziału Świętokrzyskiego Państwowego Instytutu Geologicznego. Na łamach "Przeglądu Geologicznego" napisał, że to on 1 września 2004 roku zobaczył te ślady, uznał, że mogły należeć tylko do zwierzęcia, sfotografował je i wysłał do konsultacji specjalizującemu się w poszukiwaniu tropów dinozaurów doc. dr hab. Grzegorzowi Pieńkowskiemu z PIG w Warszawie. W odpowiedzi Grzegorz Niedźwiedzki i Piotr Szrek, współautorzy artykułu w prestiżowym piśmie "Nature" zarzucili Złonkiewiczowi, że nie odegrał przy tym odkryciu praktycznie żadnej roli, bo jemu te tropy pokazali inni pracownicy Oddziału Świętokrzyskiego PIG.
Sprawa wywołuje kontrowersje nie tylko w środowisku geologów. W "Gazecie" zamieściliśmy list prof. Józefa K. Mościckiego, kierownika zakładu Fizyki Materiałów Organicznych Uniwersytetu Jagiellońskiego, który po lekturze polemiki opowiedział się po stronie Złonkiewicza i dziwił zwyczajom panującym w naukach paleontologicznych.
W czwartek na stronie internetowej Oddziału Świętokrzyskiego PIG ukazało się "stanowisko dyrekcji PIG-PIB [Państwowy Instytut Geologiczny - Państwowy Instytut Badawczy] w sprawie odkrycia śladów pierwszych czworonogów w Zachełmiu i późniejszych kontrowersji dotyczących autorów odkrycia".
Czytamy w nim między innymi: "Zgodnie z ogólnie przyjętą definicją, odkrycie naukowe jest opisaną i wiarygodnie dowiedzioną obserwacją zjawiska fizycznego występującego w naturze, które dotąd nie było jeszcze zauważone. Konsekwentnie, odkrywcą jest ten, kto nie tylko dostrzegł, ale opublikował i dowiódł (wiarygodnie zinterpretował) zjawisko naturalne. Zgodnie z tym nie ulega najmniejszej wątpliwości, że odkrywcami śladów najstarszych znanych zwierząt czworonożnych (tetrapoda) są Grzegorz Niedźwiedzki i Piotr Szrek, którzy pierwsi dostrzegli istotne dla nauki ślady, a następnie wraz z innymi współautorami (Marek Narkiewicz, Katarzyna Narkiewicz i Per Ahlberg), w sposób zgodny ze współczesną metodologią naukową, swoje znaleziska udokumentowali, zinterpretowali i opublikowali w "Nature" w styczniu 2010 roku. Różnego rodzaju enigmatyczne struktury w kamieniołomie Zachełmie były obserwowane przez wielu, zarówno geologów jak i osoby nie będące specjalistami, ale obserwacje te nie mogą być uznane za odkrycia naukowe".
Pod tym stanowiskiem podpisał się dr hab. Grzegorz Pieńkowski, profesor nadzwyczajny, zastępca dyrektora ds. naukowych i sekretarz naukowy PIG-PIB.
O ustosunkowanie się do tego chcieliśmy poprosić dr. Złonkiewicza. Okazało się to jednak niemożliwe, ponieważ jako pracownik PIG musi mieć zgodę przełożonych na kontakty z mediami.
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
|