|
Już w ten weekend Kanadyjczycy mają gościć ministrów finansów i szefów banków centralnych krajów G7, czyli największych potęg gospodarczych świata. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie proponowane przez kanadyjskiego premiera miejsce - położone tuż przed kołem podbiegunowym miasteczko Iqaluit
Z całym szacunkiem, Kanadyjczycy są szaleni, organizując szczyt w takim miejscu - powiedział jeden z europejskich urzędników.
Iqaluit , czyli w języku inuktitut "miejsce, gdzie jest dużo ryb", liczy nieco ponad 6 tys. mieszkańców, z czego 60 proc. stanowią Inuici. Leży na Ziemi Baffina około 300 km na południe od koła podbiegunowego. Do Iqaluit można się dostać tylko samolotem lub statkiem. O tej porze roku średnie temperatury sięgają tam prawie -25 stopni Celsjusza. Liderzy G7 mają jednak szczęście - prognozy pogody na najbliższy weekend przewidują w Iqaluit słońce i temperatury na poziomie od -11 do -20 stopni.
Kanadyjski minister finansów Jim Flaherty miejsce szczytu nazwał "nieskazitelnym i cudownym". Wątpliwości mają jego kanadyjscy koledzy. Inni przedstawiciele kanadyjskich władz wzywali go do zrezygnowania z pomysłu organizowania szczytu w tak trudno dostępnym miejscu, ze słabą infrastrukturą. Proponowali Toronto czy Ottawę. Bezskutecznie.
Krążą informacje, że kanadyjski premier przedstawicielom G7 przygotowuje atrakcje - organizację przejazdu psich zaprzęgów oraz posiłki z fok. Chociaż to drugie, na pewno nie spodobałoby się Europejczykom, którzy walczą o zakaz polowań na foki.
- To nie jest pora roku, w której miasteczko wygląda najlepiej - mówi Jim Bell, wydawca lokalnego tygodnika "Nunatsiaq News". - Wszystko, co zobaczą, to kilka brzydkich budynków i wielu wałęsających się ludzi z głowami w kapturach - dodał.
Niektórzy złośliwi mówią, że ten szczyt G7 będzie ostatnim i że G7 zniknie pod śniegami Iqaluit. W skład G7 wchodzą Francja, Japonia, Kanada, Niemcy, Stany Zjednoczone, Włochy i Wielka Brytania. Ale do grupy najważniejszych państw na świecie od dawna pchają się m.in. Chiny, Indie czy Brazylia. Dyskutowanie bez wschodzących potęg o nowym pokryzysowym porządku na świecie traci powoli sens. wyborcza.biz
|