|
Niemcy coraz mocniej naciskają na reformę unii walutowej i zmiany Traktatu Lizbońskiego. Jednym z pomysłów forsowanych przez rząd kanclerz Angeli Merkel jest stworzenie unii walutowej, składającej się tylko z krajów prowadzących odpowiedzialną politykę fiskalną.
Niemiecki profesor ekonomii z uniwersytetu w Tybindze, Joachim Starbatty mówi wprost: "- Należy zbudować nową unię walutową złożoną z krajów, które prowadzą odpowiedzialną politykę fiskalną: Niemiec, Holandii, Austrii, Finlandii, Francji". Jego zdaniem takie rozwiązanie byłoby dobre także dla samej Grecji. Zamiast drastycznych oszczędności, załamania gospodarczego, a zapewne i bankructwa, kraj mógłby zdewaluować swoją walutę i w ten sposób znów stać się konkurencyjny.
Na tym tle dojść może do ostrego konfliktu między kanclerz Merkel a nowym premierem Wielkiej Brytanii, Davidem Cameronem, podczas jego pierwszej podróży zagranicznej, którą dziś rozpoczyna. Brytyjskie media piszą o niej że może ona przebiegać nie tylko w chłodnej, ale wręcz w lodowatej atmosferze. Cameron zamierza przypomnieć pani Merkel, że obiecał Brytyjczykom przeprowadzenie referendum w sprawie nowego traktatu unijnego. Jakkolwiek może być trudno poddać pod głosowanie przyjęty już Traktat Lizboński, tak jego reformę Wielka Brytania z pewnością zablokuje. Ofensywa Niemiec jest rzeczywiście bez precedensu. "- Angela Merkel podjęła decyzję, aby uzyskać większość w Bundesbanku dla 750-miliardowego europejskiego mechanizmu stabilizacyjnego. To pierwszy przypadek, kiedy Niemcy samodzielnie walczą z kryzysem, a nie we współpracy z innymi krajami UE. Stąd zaniepokojenie rynków" - mówi w rozmowie z "DGP" Philippe Moreau Defarges, ekspert Francuskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (IFRI). Niemiecki minister finansów Wolfgang Schaueble chce jednak pójść o wiele dalej. Zamierza m.in. zaproponować wprowadzenie przez wszystkie kraje Unii maksymalnych limitów zadłużenia, a także ustanowić kary za łamanie kryteriów z Maastricht (łącznie z odebraniem Funduszy Spójności oraz zawieszeniem prawa do głosowania w Radzie UE). To wymagałoby jednak zmiany traktatu lizbońskiego, a więc jednomyślnego poparcia wszystkich krajów UE. Jest to w istocie droga w kierunku unijnego "rządu gospodarczego", przed czym Londyn zawsze się bronił. konserva
|