|
Kryzys w sektorze finansowym i na rynku nieruchomości w Hiszpanii według doniesień medialnych z dnia 11 czerwca 2010 rozszerza się. Hiszpańskie Kasy Oszczędnościowe “Caja Madrid” i “Bancaja” potrzebują 4,4 do 4,5 miliardów euro natychmiastowej pomocy z Funduszu Pomocy Banku Centralnego Hiszpanii.
Obie instytucje w akcie desperacji postanowiły doprowadzić do fuzji. Zaiste bardzo interesujące posunięcie, no bo gdy dwie zagrożone bankructwem instytucje finansowe się połączą to powstanie jeden duży kandydat do bankructwa.
Pzerność hiszpańskich banków i instytucji finansowych, samo doprowadziło do napompowania gigantycznej bańki na rynku nieruchomości, która właśnie pęka. W masowych ilościach pozwalano Hiszpanom na zaciąganie kredytów na 125% na okres 45 lat spłaty. Doprowadziło to do takiej sytuacji, że kredyty na zakup domu czy mieszkania brali nawet biedniejsi Hiszpanie. Przy okazji doprowadziło też do gigantycznego wzrostu cen nieruchomości. Dziś te same nieruchomości warte są 30% poprzedniej wartości a ludzie spłacający kredyty są zadłużeni po uszy a na spłatę kredytu przeznaczają ogromną cześć swoich dochodów. Konsekwencją tego jest to, że gospodarka hiszpańska jest dzisiaj w martwym punkcie, gdyż przeciętnego człowieka nie stać na zakupy konsumpcyjne.
Jak się ocenia sektor finansowy w Hiszpanii może stracić na operacjach na rynku nieruchomością od 80 do 100 miliardów euro. Jest to suma gigantyczna, jeżeli zważymy, że jedno z najbogatszych państw UE – Niemcy ma dochody budżetowe w wysokości 1066 miliardów euro (dane za rok 2009), a dodać należy jeszcze, że bezrobocie w Hiszpanii w tym roku przekroczyło ponad 20%. To oznacza, że wiele zaciągniętych kredytów w Hiszpanii nigdy nie zostanie spłaconych.
Według raportu “Financial Times Deutschland” z 10 czerwca 2010, sytuacja jest tak poważna, że kraje UE i Międzynarodowy Fundusz Walutowy, są przygotowane na uruchomienie nadzwyczajnego Pakietu Pomocowego dla Hiszpanii w wysokości 750 miliardów euro w formie kredytów. Pakiet pomocowy ma być trzymany w pogotowiu, gdyby rządowi Hiszpanii nie udało się opanować kryzysu bankowego a pieniądze z UE i MFW miałyby wesprzeć zagrożone bankructwem banki i instytucje finansowe w Hiszpanii. Zatroskany jest także prezydent UE Herman Van Rompuy który obawia się, że te 750 miliardów euro pomocy może nie wystarczyć.
Wielu obserwatorów spodziewało się, że po krachu w Grecji, ten sam los spotka jako następne państwo – Portugalię. Ale z tej całej “świńskiej grupy” (P I G S: Portugal, Italia, Griecheland, Spanien), jak się określa zagrożone kryzysem państwa w kręgach finansowych, to Hiszpania po Grecji jest najbardziej prawdopodobnym kandydatem na krach finansowy.
http://konservat.pl
|