|
gospodarka
|
|
Wpisany przez ap
|
|
Niedziela, 27 Czerwiec 2010 16:01 |
|
412 osób zostało aresztowanych w sobotę w trakcie tłumienia zamieszek, jakie towarzyszyły globalnemu szczytowi ekonomicznemu (G-20) w Toronto - poinformowała kanadyjska policja. Demonstranci demolowali witryny sklepowe, podpalono tez kilka radiowozów. Policja interweniowała przy użyciu gazu pieprzowego i łzawiącego - informuje CNN.
Demonstracja w centrum miasta z udziałem około 10 tysięcy ludzi przebiegała początkowo w sposób pokojowy. Jednak w pewnym momencie niektórzy jej uczestnicy, ubrani w czarne kominiarki, ruszyli do ataku, podpalając cztery samochody policyjne i rozbijając witryny sklepowe.
Wyposażeni w tarcze i pałki policjanci blokowali awanturnikom dostęp do ogrodzenia, chroniącego miejsce obrad przywódców Grupy 20 - 19 najsilniejszych gospodarczo państw świata oraz Unii Europejskiej. W trakcie interwencji użyto gazu łzawiącego i pieprzowego.
Kanadyjska policja jest teraz bardziej przygotowana do ewentualnych starć, po tym jak wczoraj protestujący podpalali samochody i wybijali szyby w wystawach sklepowych.
- Nie wierzę, że ci ludzie, którzy zachowują się jak wandale i stosują przemoc, skończyli ze swoimi zamiarami. Jesteśmy przygotowani na kolejne ostre protesty - powiedział szef policji z Toronto, Bill Blair. Póki co, nie było bezpośredniego zagrożenia dla uczestników szczytu.
Według relacji Blaira grupki demonstrantów zakłócających spokój wmieszały się w pokojowe demonstracje aby spowodować chaos i reakcję policji. W wyniku takich działań spłonęły przynajmniej cztery radiowozy.
Gdziekolwiek jednak udawali się demonstranci, czekała tam na nich policja, która musiała nieraz interweniować przy pomocy gazu pieprzowego i łzawiącego.
|