|
Co to jest Hindenburg Omen? LZ-129 Hindenburg był luksusowym niemieckim sterowcem. Stanowił on źródło dumy hitlerowców i nawet uświetnił swoją obecnością otwarcie Igrzysk Olimpijskich w Berlinie w 1936 roku.
Sterowiec latał na dalekich trasach, także transatlantyckich wzbudzając zachwyt pasażerów i obserwatorów. Niestety, 6 maja 1937 roku nastąpiła katastrofa w trakcie cumowania na lotnisku Lakehurst w USA. Hindenburg zapalił się i wszyscy wpadli w panikę nawzajem się tratując. Śmierć poniosło 40 osób.
W ten sposób sterowce zakończyły swoją karierę w turystyce, a ich rolę szybko przejęły samoloty. Jednak katastrofa wciąż jest pamiętana i jej ślad znajdziemy również w analizie technicznej. Hindenburg Omen należy do złowieszczych sygnałów zwiastujących rychły krach. Na czym on polega?
Duża liczba spółek osiąga swoje roczne maksima, a równocześnie podobna liczba spółek notuje minima. Na normalnym rynku takie zjawiska nie występują. Co więcej, akcje dochodzące do ekstremum powinny przekraczać 2,2% sumy wszystkich walorów notowanych na giełdzie, Poza tym średnia dziesięciotygodniowa powinna być rosnąca (ta akurat teraz spada, ale to nie jest decydujące kryterium). Poza tym badający przepływy kapitału oscylator McClellana powinien wskazywać negatywną wartość. Wreszcie absolutnie niezbędnym warunkiem do spełnienia jest odpowiednia proporcja spółek spadających do rosnących. Żadna z tych grup nie może znacznie dominować nad drugą, czyli przekraczać proporcji 2:1.
Ze względu na dość rzadkie występowanie Hindenburg Omen nie może być uznany za do końca przetestowany wskaźnik (za mała ilość danych, aby wykazać jego istotność statystyczną). Jednak ma on na tyle potencjalnie dramatyczne skutki, że warto się z nim zapoznać, ponieważ pojawił się on w USA aż dwukrotnie w ostatnich dniach – najpierw w czwartek 12 sierpnia (92 spółki na szczytach rocznych, 81 na minimach), a następnie ledwie wczoraj, czyli 16 sierpnia.
Według danych historycznych istnieje aż 77% prawdopodobieństwa, że NYSE spadnie o co najmniej 5% w ciągu najbliższych 40 dni sesyjnych, 41%, że pojawi się paniczna wyprzedaż, a 24%, że zobaczymy prawdziwy krach. Od 1965 roku wszystkie krachy na Wall Street poprzedzało pojawienie się wskaźnika Hindenburg Omen.
Dość skomplikowane kryteria powodują, że niektórzy analitycy wskazują na możliwość przeoptymalizowania danych – na danych historycznych łatwo znaleźć jakiś idealny zestaw średnich czy oscylatorów, które świetnie działały w przeszłości. Gorzej bywa z przyszłością. Jednak zauważmy ciekawy zbieg okoliczności z wczoraj przedstawianą tu opinią prezentowaną przez Mohamada El-Eriana z PIMCO, który uważa, że istnieje 25% szans, że USA zmierzają do gospodarczej katastrofy i pogrążą się w deflacyjnej spirali recesji. Nie pozostaje nam nic innego jak ukoić nerwy słuchając ołowianego sterowca: ZBIGNIEW PAPIŃSKI notowany.pl
|