Home Teraźniejszość gospodarka W USA kryzys wygania rodziny z domów

Menu użytkownika

Reklamy

Pomóż utrzymać tę stronę
Pietrek
 
W USA kryzys wygania rodziny z domów PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 
gospodarka
Wpisany przez ap   
Poniedziałek, 13 Lipiec 2009 00:19

Kryzys gospodarczy sprawił, że do przytułków dla bezdomnych trafiło więcej rodzin z dziećmi. Osób z takich rodzin, które spędziły choć jedną noc w schroniskach, było w zeszłym roku ponad pół miliona - wynika z ogłoszonego właśnie rządowego raportu

 

- Przychodzą dziewczyny z dziećmi albo chłopak i dziewczyna z bobasem - mówił nam wczoraj David, jeden z opiekunów schroniska CCNV na 2 ulicy w Waszyngtonie, 500 m od siedziby Kongresu (z 1350 łóżkami jest największe w kraju). - Takich rodzin jest na pewno dużo więcej niż dwa, trzy lata temu. W ogóle przez ten kryzys trafia do nas więcej osób.

Statystyki z raportu o bezdomnych w USA, który trzy dni temu ogłosiło Ministerstwo Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast, są trochę inne od obserwacji Davida. W 2008 r., pierwszym roku kryzysu, liczba bezdomnych w Ameryce minimalnie spadła z 672 do 664 tys. Jednak ten spadek był dużo mniejszy niż w poprzednich latach - jeszcze w 2006 r. bezdomnych było 760 tys. Wzrosła natomiast o 9 proc. liczba rodzin, które tracą własny dom. Na niektórych przedmieściach i na prowincji wzrost sięgał ponad 50 proc. Według niepełnych jeszcze danych z pierwszego kwartału br. liczba bezdomnych minimalnie się zwiększyła, bezdomnych rodzin - zatrzymała się na tym samym poziomie.

W 2008 r. na wzrost liczby bezdomnych rodzin złożyły się głównie rodziny niepełne (aż w 81 proc. samotne matki z dziećmi), które z powodu kryzysu straciły domy na przedmieściach i na wsi, bo przestały płacić raty kredytu hipotecznego. Często matka ma nadal pracę, ale rodzina tymczasowo ląduje w przytułku. To, że w pierwszym kwartale 2009 r., mimo wzrastającego bezrobocia, liczba rodzin bezdomnych przestała rosnąć, może świadczyć o tym, że matkom z dziećmi jednak łatwiej znaleźć pomoc u rodziny niż samotnym mężczyznom.

Mimo iż zdecydowana większość schronisk dla bezdomnych w USA to - jak choćby CCNV - instytucje prywatne, głównie religijne, wraz z ogłoszeniem raportu o bezdomności Ministerstwo Mieszkalnictwa przeznaczyło dla schronisk w USA trzy dni temu 1,2 mld dol.

Bezdomność w USA to problem niezwykle złożony, daleki od stereotypów znanych z niektórych filmów czy propagandy Jerzego Urbana z lat 80. Przeciętnie nie mają gdzie spać 2 promile Amerykanów (patrz ramka). Większość bezdomnych to wciąż samotni mężczyźni w średnim i starszym wieku. 68 proc. żyje w dużych miastach - aż 20 proc. w Nowym Jorku, Los Angeles i Detroit. Członkowie mniejszości etnicznych (głównie czarnoskórzy) lądują na ulicy dwa razy częściej niż biali i stanowią 62 proc. bezdomnych.

Gdy pomagałem kiedyś w przytułku dla kobiet Calvary w Waszyngtonie, uderzyły mnie dwie rzeczy. Po pierwsze, liczba bezdomnych z poważnymi problemami psychicznymi - prawie połowa. W systemie amerykańskim ktoś, kto traci pracę, zazwyczaj traci też ubezpieczenie zdrowotne i jeśli jest chory psychicznie, niemal nie ma dla niego wyjścia. Po drugie, liczba bezdomnych, którzy pracują - ponad połowa. Zarabiają, ale nie tyle, by wynająć choćby pokój.

Z ponad 600 tys. bezdomnych w Ameryce najwyżej połowa jest bezdomna permanentnie. Jak mówi David z przytułku CCNV przy Kapitolu, przeciętny pobyt w ich schronisku trwa pół roku.

Nigdy nie zapomnę widoku schroniska na rogu Broadwayu i ulicy Stout w Denver, które odwiedziłem dwa lata temu. W kilkudziesięcioosobowej sali było około dziesięciu mężczyzn z wyglądu zupełnie tam niepasujących - zadbanych, z komórkami czy MP3. A kilkanaście osób skupiało się obok pana koło czterdziestki w garniturze, który - to nie żart - na laptopie puszczał towarzystwu film sensacyjny.

- Johna, specjalistę w dużej firmie, w procesie rozwodowym żona puściła dosłownie w skarpetkach - tłumaczył mi wówczas jeden z pracowników schroniska. - Stracił nie tylko apartament, ale i konto, ma zablokowane karty kredytowe. Trafił do nas dwa dni temu, bo to zimny listopad w podgórskim Denver. Za parę dni zapewne przygarnie go jakiś kolega albo za pierwszą pensję, już niezagarniętą przez sąd dla żony, wynajmie kawalerkę. Ale na razie jest bezdomny. Takie sytuacje nie są wcale wyjątkowe.

Przypadek Johna - tak jak historie dużego odsetka bezrobotnych - pokazuje, jak ważne są silne więzy rodzinne i społeczne. W USA obowiązuje świetny dla rynku pracy model zmiany miejsca zatrudnienia wielokrotnie w ciągu życia i przemieszczanie się za pracą po całym kraju. Ma on jednak i złe strony - gdy ktoś jak John trafia za pracą na drugi koniec Ameryki i spotyka go nieszczęście, rodzina i przyjaciele są kilka tysięcy kilometrów od niego.

- Nie znam dokładnej liczby, ale z reguły bywało tak, że co najmniej połowa naszych podopiecznych znajdowała niezłą pracę i wychodziła z bezdomności - mówi David ze schroniska CCNV koło Kapitolu. - Teraz, przy kryzysie i 10-procentowym bezrobociu, jest im o wiele trudniej.



Bezdomni w USA

664 tys. - tylu Amerykanów nie miało gdzie spać w przeciętną noc 2008 r.

80 tys. - tyle rodzin korzystało w 2008 r. ze schroniska w przeciętną noc

1,6 mln - tyle łącznie przez cały rok trafiło, choćby na jedną noc, do przytułków

517 tys. - tyle łącznie stanowili członkowie rodzin

307 mln - tyle osób mieszka w USA





Źródło: Gazeta Wyborcza

 

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:
B):evil::silly::dry:
:lol::kiss::D:pinch:
:(:shock::X:side:
:):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s
:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

!joomlacomment 4.0 Copyright (C) 2009 Compojoom.com . All rights reserved."

Zmieniony: Poniedziałek, 25 Styczeń 2010 07:42
 
 

Szukaj w serwisie

Czas do 2012

Time now
26. May 2012, 01:40
Count to
21. December 2012, 12:00
Time left
209 days
11 hours
19 minutes

Nasza księgarnia

Kup i czytaj
Reklama
Reklama
Reklama