Mamy nadzieję że podoba Ci się nasza praca i to co chcemy Wam wszystkim przekazać. Jeżeli chciał(a)byś nam podziękować i wspomóc utrzymanie tej strony, a może i w przyszłości założenie Radio kliknij w przycisk umieszczony w stopce każdej stronki i przekaż darowiznę.
Przyszłość niesie za sobą totalną katastrofę z upadkiem znanego nam systemu kapitalistycznego, z wojnami, masowymi bankructwami całych państw i zubożeniem olbrzymiej części zachodniego społeczeństwa.
Czy to fragment przemówienia prezydenta Wenezueli Hugo Chaveza, czy też może Fidela Castro? Nic bardziej mylnego. Autorem powyższych słów jest znany szwajcarski ekonomista Dr Marc Faber. Dlaczego tak sądzi? Wyjaśnia na poniższym nagraniu:
FILM
Adobe Flash Player not installed or older than 9.0.115!
W rozmowie z reporterami Yahoo!Finance Faber zaczął swój wywód od stwierdzenia, że mimo bardzo energicznych prób pobudzania zachodnich gospodarek głównie przez działania związane z drukowaniem pieniędzy przez banki centralne wciąż nie widać żadnego wielkiego ożywienia. Natomiast warto przyjrzeć się jak szybki awans cywilizacyjny spotkał kraje zaliczane do „emerging markets.” Wystarczy porównać jak wyglądały Chiny, Brazylia czy Indie 30 lat temu, a jak dziś. Postęp jest kolosalny i widoczny gołym okiem. Centra takich miast jak Szanghaj, Sao Paulo czy Mumbai niewiele różnią się od Nowego Jorku, co było nie do pomyślenia wcale nie tak dawno temu.
Podobnie rośnie PKB w tych krajach podwajając się średnio co 10 lat. Co prawda jeszcze daleko do standardów znanych najbardziej zamożnym społeczeństwom, ale Zachód od dawna pogrążony jest w stagnacji i nawet jeszcze przed kryzysem nie rozwijał się wcale aż tak dynamicznie. Szczyt gospodarki światowej w ostatnich latach wypadł mniej więcej pod koniec 2006 roku, a już w 2007 mimo wciąż trwających wzrostów na giełdach pojawiły się oznaki świadczące o końcu boomu, a w 2008 roku zachodni świat spadł w przepaść z wysokiej i stromej skały.
Teraz mamy pewnego rodzaju odbicie, ale według Fabera nie ma mowy o powrocie do lat rozkwitu sprzed 2007 roku. Obecnie rządy wielu państw, a szczególnie USA zmagają się z olbrzymim długiem publicznym, a jedynie deklarują, że zamierzają go zwalczać, w rzeczywistości ciągle go zwiększając tłumacząc się koniecznością walki z kryzysem. Na dodatek Ben Bernanke oraz szefowie kilku innych banków centralnych są gorącymi zwolennikami polityki łatwego pieniądza, potocznie nazywanej drukowaniem i utrzymywania stóp procentowych na jak najniższych poziomach. Tymczasem w pewnym momencie musi ruszyć inflacja i wtedy Bernanke będzie zachowywał się podobnie do Greenspana ociągając się z podnoszeniem stóp.
Co to będzie oznaczało? Zdaniem Fabera doprowadzi to do totalnego upadku systemu kapitalistycznego w takim kształcie jakim go dotąd znaliśmy. FED znajdzie się w pewnego rodzaju pułapce, ponieważ olbrzymi deficyt fiskalny i zadłużenie USA spowodują, że nie będzie mógł zbyt szybko podnosić stóp procentowych, aby gwałtownie nie zwiększyć obciążeń związanych z obsługą długu (wypłata odsetek). Oznacza to nieuchronne nadejście inflacji. Na dodatek ciągle rosną wydatki związane z opieką medyczną i ubezpieczeniami społecznymi, a ciężar staje się wręcz nieznośny, w związku z przechodzeniem na emeryturę całego pokolenia tzw. „baby boomers” (wyżu demograficznego, który pojawił się po II wojnie swiatowej). Inflacja oznacza zubożenie społeczeństwa, a Faber nie przewiduje, aby sytuacja na rynku pracy szybko poprawiła się. Co w takim razie robią rządy w takich sytuacjach? Próbują odwrócić uwagę opinii publicznej, a najprostszym sposobem do osiągnięcia tego celu jest od lat wojna. Zresztą już teraz USA prowadzą praktycznie dwie wojny, jedną w Iraku, a drugą w Afganistanie, który Faber określił jako „studnia bez dna” w nawiązaniu do ponoszonych kosztów i ofiar.
Kolejna istotna kwestia to waluta. Według Fabera może nastąpić zamiana dolara na nową jednostkę monetarną, a praktycznie już teraz dolar dramatycznie traci na wartości -od powstania Banku Rezerwy Federalnej z dolara zostało 5 centów.. Proces stopniowo trwa od niemal 100 lat, a obecnie nabrał przyspieszenia. Tu akurat FED doszedł do mistrzostwa.
Niemniej ważne pytanie, które ciśnie się na usta brzmi: „kiedy?”. Faber sądzi, że jest to proces rozłożony na lata i o ile w horyzoncie krótkoterminowym nadal widzi całkiem niezłe perspektywy dla giełd i gospodarek, to w długoterminowo deklaruje się jako „ultra niedźwiedź.” Czy jego wizja jest słuszna, przekonamy się, a tymczasem warto wspomnieć o jego wczorajszej wypowiedzi dla telewizji Bloomberg, w której Faber stwierdził, że amerykański indeks S&P 500 prawdopodobnie ma już tegoroczne szczyty za sobą i teraz czeka nas około 20% korekty. Czy tak będzie?